poniedziałek, 22 stycznia 2018

54. Prosta domowa maseczka na zimę :)

Cześć!
Dzisiaj przyszłam się podzielić z wami moim nowym odkryciem - nie włosowym, a twarzowym :)
Tegoroczna zima podarowała mi w prezencie ultra przesuszenie skóry dłoni oraz twarzy, które pomimo walki ciężko nawilżyć. Próbowałam wielu sposobów, dzisiaj postawiłam na prostotę oraz naturalność.

Jakiś czas temu kupiłam miód, który miał być dodatkiem do grzańca na zimowe wieczory. Zauważyłam, że powoli zaczyna się krystalizować, więc postanowiłam go wykorzystać do innych celów, bo nawet i ta skrystalizowana część może się przydać. Do naszej maseczki będziemy potrzebować mielony len oraz miód. I to wszystko! :)

Jak zrobić?
1 łyżeczkę mielonego lnu zalałam 4 łyżeczkami wody, po czym wymieszałam. Stworzyło się trochę grudek, ale to nic. Taka ilość szybko stygnie, więc za chwilkę dodałam 2 łyżeczki miodu - również trochę skrystalizowanej części, przydaje się!


Przed nałożeniem maseczki, umyłam twarz żelem tymiankowym od Sylveco, spieniłam go na gąbeczce z morza martwego (do kupienia w Mydlarni u Franciszka za ok 10-15 zł) i tą pianką delikatnie przecierałam buzię. Po umyciu nałożyłam maseczkę na twarz. Ilość jest dosyć duża, więc trochę "umyłam" w tym ręce i dokładałam na buzię. Nałożyłam ją również pod oczy i trochę na powieki oraz usta a nawet brwi :) Bawiłam się w mycie dłoni oraz masowanie buzi przez około 8 minut, aż nie zużyłam całej maseczki, po czym zmyłam dłonie samą wodą. I już wtedy efekt mnie zadziwił, bo już poczułam efekt miękkiej i delikatnej skóry. Postanowiłam, że na twarzy jeszcze zostawię.
Całkowity czas trzymania na buzi to 20 minut. Po upływie tego czasu zmyłam twarz pod prysznicem (w mojej umywalce byłoby to katorgą). Pod prysznicem schodzi to momentalnie, więc zmycie nie jest jakieś utrudnione. Delikatnie odcisnęłam resztkę wody ręcznikiem papierowym i od tamtej pory nadal miziam się po skórze :)

Efekt:
Delikatna skóra, gładka, kolor jest jakby ujednolicony, skóra rozjaśniona. Na dłoniach również widzę, że jest jaśniejsza, paznokcie też! Po takim kilkuminutowym masażu widzę również mniejszą ilość wągrów. Skóra jest delikatnie ściągnęta, bardzo przyjemna w dotyku, niczym pupcia niemowlaka :) Postaram się ją wykonywać częściej, aby zobaczyć jaki da efekt po dłuższym stosowaniu.

Bardzo polecam wypróbować, ja jestem zachwycona efektem. Postaram sie ukręcać coś częściej. Jeśli macie jakieś swoje ulubione maseczki, koniecznie dajcie mi znać! :)

niedziela, 14 stycznia 2018

53. Powróciłam! | Parę słów o Akcji Banfi z września :)

Cześć!

Wracam do was po kilkumiesięcznej przerwie - po nowym roku tak jak obiecałam. :)
Przez ten czas nie próżnowałam. Niektórzy z was spotkali mnie na targach Ekocuda wraz z Agnieszką Niedziałek - tutaj podziękowania dla Agnieszki, Mateusza oraz Estery za miłe chwile razem oraz pomoc w rozwoju! Oprócz targów, mogliście mnie podejrzeć na livie. Straciliśmy rachubę czasu, ponieważ trwało to aż 7,5 godziny! Niektórzy z was wytrwali do końca, jestem pod ogromnym wrażeniem. Mam nadzieję, że to nie ostatni. Link do live :)

Końcówkę roku spędziłam na podróżach. Większość z nich była spontaniczna. W ciągu 1,5 miesiąca zaniosło mnie od Białegostoku, po Warszawę, Świnoujście, Inowłódz, Tomaszów Mazowiecki, Łódź po Zduńską Wolę. Z pewnością jeszcze nie raz wyjadę z dnia na dzień, o czym - na kolejny raz - będę informować.

Mamy już 2018 rok, zmiany przyszły z wielkim przytupem. Zmieniło się moje miejsce zamieszkania - powróciłam na moje rodzinne Podlasie. Już niebawem zamieszkam w Białymstoku, ponieważ znalazłam tam pracę w salonie. Jestem na etapie zapoznania się z otoczeniem. Jeśli postanowię zostać tam na dłużej, z pewnością podam wam adres oraz numer kontaktowy abyście mogli mnie odwiedzić :)


A co włosowego?
Wydenkowałam Banfi klasyczną (ona chyba nigdy się nie kończy ;) ), o której za chwilę, jestem po koloryzacji - niestety - tragicznej po raz kolejny.
Będąc w Zduńskiej Woli, byłam również na koloryzacji w moim starym miejscu pracy. Kolor wyszedł soczyście czerwony, ale niestety zakończyło się to zgrzytem zębów - moje końce ucierpiały na tyle, że łamią się oraz rozdwajają w palcach, dlatego że PO RAZ KOLEJNY został użyty zbyt wysoki oksydant na długości. Przypadek to tym razem nie jest, została zmieszana woda 6% z 9% o czym się dowiedziałam już za późno. Koloryzacja została wykonana lekko mówiąc niepoprawnie, nic nie mówiąc już o wypłukiwaniu koloru po kilku myciach.
Cóż, na szczęście po to właśnie jestem fryzjerem, aby umieć radzić sobie w każdym przypadku :)

A co w styczniu?
Od tego roku mój plan pielęgnacji wygląda następująco:
Szampon: Fitokosmetik z białą glinką, cedrowe mydło Agafii, rypacz Yves Roscher z pokrzywą
Odżywki: Balsam fitokosmetik z biała glinką, do emulgowania: organic shop z figą
Olej: mohani masło aloesowe, Khadi z indii, olej makadamia Mohani
Podkład: aloes z gorvita, hydrolat oczarowy
Wcierki: Banfi pokrzywowa
Suplementy: Aspargin, Biotyna max, Vitaminum B compositivum

Jak widać trochę tego jest, aczkolwiek większość rzeczy to już kwestia wydenkowania. Moje włosy osiągnęły długość...60 cm! Jestem przeszczęśliwa :) . Niedługo będą podcinane o 2 cm. Mam też duże niedobory jeżeli chodzi o organizm, więc od 15 dni staram się uzupełniać braki.

A teraz czas na relację Banfi!
Trochę to trwało zanim ją wymęczyłam, bo jest bardzo wydajna. Butelka mieści 250 ml produktu, co powinno mi starczyć na conajmniej 2,5 miesiąca wcierania. Starczyła mi na o wiele dłużej. Ostatnie tygodnie wcierałam dużą ilość produktu, dlatego że już pragnęłam ją wykończyć. Koszt to tylko 20 zł. Powoli udaje się ją rozprowadzić po Polsce :) Wszystkie wersje tej wcierki są dostępne na stronie napieknewlosy.pl
Wiele osób skarży się na charakterystyczny zapach. Kilkakrotnie wyszłam z domu po aplikacji bez mycia włosów. Ja już w prawdzie nie czułam tego, ale pozostali bardzo chwalili. Gdy pokazałam zapach z butelki, wszyscy mi mówili, że na włosach zupełnie inaczej jest odczuwalny.

Co mi dała Banfi?
Wracam do was z aktualizacją po 3 miesiącach stosowania klasycznej wersji wcierki Banfi! Osoby, które podjęły się akcji proszę o wypełnienie ANKIETY.
Pozwoli nam to na ocenę wyników. Jeśli macię ochotę, możecie wysłać swoje efekty w postaci zdjęć lub opisu na maila -> asgaarddottir11@gmail.com lub na mojego prywatnego fb :)
 Jeśli chodzi o mnie, to moje wyniki przed akcją możecie zobaczyć W TYM POŚCIE. Po miesiącu zmierzyłam swoją długość, wynosiła ona 58 cm :) Oprócz przyrostu 2 cm w miesiąc, ta wcierka dała mi przede wszystkim miliony milionów baby hair! Jeszcze żadna wcierka aż tylu mi nie dała. Po aplikacji lekko sklejała mi włosy, więc myłam je co średnio co drugi dzień. Jestem bardzo zadowolona z tego wyniku. Wydajność jest powalająca, więc bardzo polecam dla osób, którym nie chce się biegać co chwilę po nową wcierkę :D Czy podrażniła? W żadnym razie. Przepraszam za brak zdjęć włosów, ale jestem już po myciu i testowaniu laminowania żelatyną i mam złe światło oraz mokre włosy do zdjęcia. Dodam je w kolejnym poście ;)

Aktualnie jestem po kilku aplikacjach Banfi pokrzywowej - zapach jest zdecydowanie inny. Odnoszę wrażenie, że pokrzywowa daje mi efekt lekkiego ciepła na skórze głowy, czego przy Banfi klasycznej nie odczułam.
Jestem ogromnie zadowolona z produktu, z pewnością do niego wrócę jeszcze nie raz! Zamierzam przetestować wszystkie banfi po kolei jednym ciągiem :)

Niebawem napiszę więcej o drugiej części akcji Banfi! Jeśli chcecie pokazać swoje efekty, przysyłajcie mi na fb lub maila. Powoli wracam na bloga, możecie się spodziewać niebawem kolejnego posta :)

niedziela, 29 października 2017

Chwilowa przerwa

Witajcie!
Ten post niestety nie jest dla mnie łatwy. Nadszedł ten moment - muszę na jakiś czas zawiesić bloga. Nie, nie odpuszczam. Nie, nie odchodzę. Nie przestaję dlatego, że mi się znudziło, nie mam weny czy nic do napisania. Przez jakiś czas nie będę miała możliwości dalej pisać, ani jak pomagać na Włosingu. Nadal postaram się być dla was - jeśli macie jakieś pytania, piszcie na maila lub na mojego facebooka. Myślę, że wrócę po nowym roku - być może wcześniej jeśli się wszystko ułoży. Na ten moment pozostawiam dla was to, co udało mi się skleić w ciągu 1,5 roku działalności. Oczywiście nie rezygnujemy z Akcji Banfi! Akcję przekazuję w ręce Adrianny z bloga https://kosmetyczki-chemiczki.blogspot.com/ , będzie czuwać i was o wszystkim informować.
Mam nadzieję, że wiedza, którą tu umieszczam okazała się dla was przydatna. Po przerwie wracam z większą dawką motywacji oraz informacji!

sobota, 23 września 2017

Akcja Banfi - Update!

Kochani!
Banfi powróciła do sklepu! Trochę sztuk jest, nie mniej jednak śpieszcie się z kupnem, ponieważ znów niewiadomo na jak długo ;) Nadal możecie dołączać do AKCJI BANFI, oczywiście serdecznie zapraszam!
Dostępne są:
Banfi klasyczna ----> KLASYCZNA BANFI

oraz wersja Lady ---> LADY BANFI
Pokrzywa ------> BANFI POKRZYWOWA
Łopian ---> BANFI ŁOPIANOWA

Mam dla was nowy kod na -10% na Banfi! Ważny do 1.10!! -> pilorum53341
Jeżeli chcecie kupić Banfi stacjonarnie - kod obowiązuje gdy zakupicie internetowo oraz zaznaczycie opcję "odbiór osobisty"! Agnieszka wysyła również za granicę :)

Życzę miłego wcierania oraz wytrwałości w akcji! <3

sobota, 16 września 2017

52. Zaczynamy! Akcja Banfi :) cz.2

Czuję się dosyć dziwnie z taką ilością czasu. Zakończyłam właśnie pracę w salonie, a 11 września odbył się mój egzamin czeladniczy, który pomimo nerwów, zdałam śpiewająco :) Jestem przeszczęśliwa, że mam już to za sobą. Od miesiąca chodziłam jak na szpilkach, bardzo się tym wszystkim przejmowałam - tak naprawdę, nie było czym, bo byłam świetnie przygotowana. Pomimo krótkiego czasu pracy w salonie - bo tylko 1,5 roku, ten egzamin udowodnił mi jak wiele potrafię i wiem. Szczerze mówiąc nie zawsze wierzyłam w swoje możliwości, dużo samokrytyki pchnęło mnie do tego abym zdobywała i poszerzała swoją wiedzę. Jestem na etapie rozmyślań co dalej :)

Dziękuję za wszystkie zgłoszenia do Akcji Banfi! Nadal możecie się zgłaszać oraz wypełniać ankietę tu -> ANKIETA :) to tylko 4 pytania :)
Co do Banfi - Lady oraz klasyczna wyprzedały się w mgnieniu oka - około 12 godzin po dodaniu postu. Ale nie martwcie się! Agnieszka zaopatrzy się w kolejną dostawę, ale to jakiś czas potrwa - niestety nie wiemy ile.Nadal jest dostępna wersja pokrzywowa oraz łopianowa:
BANFI ŁOPIANOWA
BANFI POKRZYWOWA
 Jeśli macie ochotę - wklejajcie baner na bloga/fb/insta/co chcecie i oznaczajcie Banfi, napieknewlosy.pl, RedPilorum, dzielcie się efektami! <3
Zaczynamy wcieranie! Jeśli ktoś nie wie, zasady są tutaj -> Akcja na porost włosów, część 1
Akcja cieszy się takim powodzeniem, że już zastanawiam się nad częścią drugą, dajcie znać, czy chcecie :) Nadal możecie dołączać! 
Akcja trwa również u Adrianny z bloga Kosmetyczki Chemiczki :) Jeśli dołączacie do akcji, koniecznie pod tym wpisem zostawcie link do bloga! Z przyjemnością będę obserwować wasze postępy.
Życzę wam systematyczności! <3 

czwartek, 7 września 2017

51. Akcja na porost włosów, część pierwsza!

Hej!
W ostatnim wpisie wspomniałam o kolejnej niespodziance. W końcu mogę ujawnić szczegóły!
Ostatnio zrobiłam bardzo długą przerwę od wcierek, aby móc wiarygodnie ocenić... Banfi! W końcu przyszła dostawa do sklepu Agnieszki, abyśmy mogli wszyscy cieszyć się AKCJĄ BANFI!

 Akurat na jesień nam się takowa przyda - wzmożone jesienne wypadanie włosów, osłabienie w tym okresie jest zupełnie normalne, ale warto zapobiegać utracie włosów właśnie wcierkami.  Chciałam włosy podciąć później, ale pomysł z akcją tak mi się spodobał, że postanowiłam to zrobić przed :) Końce już cierpiały po lecie, zostały podcięte 2 cm - aktualnie moja długość wynosi 56 cm, czyli jest co nadrabiać. Mam cel do końca roku zapuścić 60 cm i chcę walczyć razem z Banfi!
Butelka ma pojemność 250 ml co daje nam przy średnio jednej aplikacji przykładowo 5 ml około 50 dni wcierania.
Akcja będzie trwała od 16-09-2017 aż do denka butelki :) Zasady są proste:
1. Mierzymy długość włosów lub robimy zdjęcie przed zaczęciem kuracji
2. Wcieramy od 16 września, w miarę możliwości jak najczęściej, najlepiej codziennie.
3. Mierzymy włosy po miesiącu wcierania, a następnie po wydenkowaniu butelki.
4. Sumujemy efekty :)
Zacznę od klasycznej wersji Banfi, liczę na: baby hair, ograniczenie (szalonego) wypadania oraz choć ciupkę większy odrost ;). Następna zaraz po skończeniu będzie: Lady Banfi, Banfi z pokrzywą oraz Banfi łopianowa.
Do akcji dołączyła się również Ada z bloga Kosmetyczki Chemiczki oraz Martyna z Hennatto! Każda z nas będzie testować inny typ tej wcierki. Chciałabym abyście dołączyli do naszego wielkiego testu Banfi! Im nas więcej, tym lepiej - jak to mówią, w kupie siła ;) O wiele łatwiej jest się zmotywować podczas publicznej akcji niż samodzielnie. Taka akcja pozwoli mi też zrobić super porównanie-zestawienie całej linii Banfi.
!!!Mam dla was kod rabatowy na WSZYSTKIE wcierki Banfi -15%: pilorum364v8  WAŻNY DO 14-09-2017!!!
Poproszę was też o wypełnienie króciutkiego formularza - pozwoli nam to na obserwację postępów. To tylko 4 pytania: ->KLIK<-

 Co to jest wcierka Banfi?
Jest to seria wcierek węgierskiej firmy Herbaria. Każda ma 250 ml, koszt takiej wcierki to 20 zł. Według opinii, Banfi potrafi przedłużyć świeżość włosów, pobudzić włosy do porostu, czy też zahamować wypadanie lub pomnożyć ilość baby hair na naszej głowie. Producent zaleca, aby wcierkę zaaplikować PRZED myciem włosów na czas 20-40 minut a następnie umyć szamponem z tej samej serii. Cóż - nie musicie tak robić, to po prostu taka dziwna fanaberia producenta :) Tą wcierkę jak każdą inną można stosować w zależności od waszych chęci i predyspozycji - przed, czy po myciu, nie ma znaczenia :)
Wszystkie informacje na temat tej wcierki napisała Agnieszka na stronie wwwlosy.pl w tym poście.

Tu kupisz klasyczną Banfi -> Banfi klasyczna WYPRZEDANA!
Tu kupisz Lady Banfi -> Lady Banfi WYPRZEDANA!
Tu kupisz Banfi łopianową -> Banfi łopianowa

Tu kupisz Banfi pokrzywową -> Banfi pokrzywowa

Po zakończeniu akcji zrobię drugą ankietę odnośnie wyników - jak dana wcierka się sprawdziła i zrobię w przyszłości post zbiorowy na ich temat :)
Bierzcie Banfi, póki ciepłe! <3 


EDIT: Kochani! Wiem że większość z was nie zdążyła zakupić Banfi. Wyprzedały się w ciągu 12 GODZIN od pojawienia się wpisu. Rozmawiałam z Agnieszką i w poniedziałek będzie załatwiać kolejne zamówienie. Gdy tylko się pojawi wstawię informacje na bloga! Obserwujcie kanały Agnieszki, bloga oraz sklep, schodzą momentalnie! :)

poniedziałek, 4 września 2017

50. Aktualizacja na sierpień, nowości wrześniowe :)

Już koniec wakacji, a co za tym idzie, czas na włosową aktualizację. Pora się rozliczyć z systematyczności oraz jej braku ;) Ten miesiąc był kompletnie słaby jeśli chodzi o systematyczność z piciem pokrzywy chociażby, czy z wcierkami - bo takowej w tym miesiącu nawet już nie było. Generalnie jestem dumna z systematyczności olejowania - tutaj absolutne brawa, bo z tego się wywiązałam.
Moje włosy po lecie nie ucierpiały - nie ma przesuszu, puchu, plątania, nic :) Jedynie końce były do ścięcia - dziś byłam na pierwszym cięciu maszynką w innym salonie. Zgodnie z moją wolą, zeszły 2 cm, tak jak prosiłam :) Nie byłam zadowolona z całości usługi (szarpanie włosów szczotką, wydrapanie i wyciąganie za włosy podczas mycia, aż do tej pory czuję skalp, noi oczywiście trochę głupot od tej pani również usłyszałam ;) Taki krypto klient ;) ), mogę pochwalić tylko cięcie, ponieważ było zgodne z moimi oczekiwaniami. Dlaczego nie w salonie, w którym pracuję? Ponieważ umowę mam do 7 września i nasza współpraca już się kończy. Zdenerwował mnie fakt, że jedna z klientek nie zgłosiła faktu o uczuleniu na farbę, choć o tym wiedziała i szefowa i ona sama - mnie nikt nie poinformował, a wręcz byłam uspokajana, że nic się nie stanie. Takie rzeczy są dla mnie niewytłumaczalne. Przez różnorodność negatywnych sytuacji postanowiłam, że ta współpraca nie jest korzystna.
Dostałam ofertę pracy w sklepie zielarskim (to moje marzenie, trzymajcie kciuki ;)). Uprzedzając pytania - nie, nie kończę pracy w zawodzie, spokojnie. Bardziej to jest "przerwa" na dokształcanie się oraz pewien rodzaj odskoczni. Potrzebuję też więcej czasu, praca od 8 do 20 zabiera mi czas na dosłownie wszystko, od dawna nie mam czasu na pójście chociażby do lekarza czy dentysty. Ten czas zamierzam poświęcić na zebranie swojego organizmu do kupy oraz szkolenia i naukę. Obrałam nowy cel, który jest bardzo trudny w realizacji, ale mam nadzieję, że podołam i uda mi się go zrealizować. :)
W tym miesiącu moje włosy dostały humektantowego kopa, troszkę więcej protein niż zwykle, o emolientach nie wspominając ;) Zadbałam też o skórę głowy - zewnętrznie pielęgnacyjny kop! Olejowałam Kesh Kanti Oil skalp i długość, jako podkład stosowałam najczęściej wodę różaną (nie idzie jej wykorzystać, naprawdę..), w sierpniu przewinęło się również kilka Biowaxów - bambus& olej awokado, biowax do włosów farbowanych, biowax do włosów ciemnych. Żałuję tylko, że są tak mało wydajne :(
Wewnętrznie niestety nie było tak dobrze. Jest nad czym pracować.
W tym miesiącu wydenkowałam sporo produktów, oraz sporo dokupiłam! Już wydenkowane są oba Petal Freshe z granatem, oraz Petal Fresh z oliwą, trzy biowaxy poszły wraz z Kallosem Color, Kesh Kanti oil również zszedł cały :) Oprócz upolowanych kosmetyków na Woodstocku (do zobaczenia TU ), byłam też w Warszawie u Agnieszki na zakupach, oraz na promo w Rossmannie (wpis Człowiek-promocja ;) ), do tego zamówiłam na stronie Magicznych Indii 1 kg Vatiki z czarnuszką (za 19 zł/1 kg!!) oraz olej Sesa 180 ml. Lepiej być nie może :D
We wrześniu będę testować prawie same nowości:
1. Szampon: Fitokosmetik na bazie białej glinki
2. Maski:  Isana oil care, O'herbale-z lnem oraz z tatarakiem JUŻ na denku (są mega niewydajne)
3. Wcierka: przerwa do 11.09
4. Olej: Khadi Herbal Hair oil with Bhringraj & Buransh
5. Na skalp:  Cerkogel 10%
6. Półprodukty, dodatki: gliceryna, keratyna, woda różana
Długość niewiele się różni od ostatniej aktualizacji - taki efekt braku wcierek. Dodaję zdjęcia sprzed wizyty u fryzjera (kilka dni przed) oraz z dzisiejszego dnia, już po. Odrost mam minimalny (nawet nie 0,5 cm). Jedyne co wcierałam w sierpniu to Kesh Kanti oraz Cerkogel. Już niedługo będę też odlewać swój olej do skalpu diy, ale jemu poświęcę oddzielny wpis, gdy go zleję, zakonserwuję oraz zacznę wcierać. Nie mogę się doczekać! Mam również pewien plan-eksperyment na pielęgnację gdy tylko wykończę parę produktów. Ale o tym jeszcze za wcześnie aby mówić ;) Za niedługo kolejna niespodzianka, zerkajcie co jakiś czas, bo jeszcze nie znam dnia ani godziny, kiedy będe mogła ujawnić szczegóły :)

Teraz pora na kilka zdjęć. Trafiłam akurat w świetny moment, good hair day :) Niestety zdjęcia robione bardzo późno- długo pracuję i brak mi możliwości.
(sprzed kilku dni, przed fryzjerem)


(z dnia 4-09, po fryzjerze)
 Długość wynosi 56 cm (podcięte 2 cm, według życzenia :))
Są zupełnie inne w dotyku, końcówki takie gęste, tak jak lubię. Podcięcie maszynką było genialnym pomysłem, bardzo polecam :) Jestem ciekawa ile czasu efekt się utrzyma.
Przerwę od wcierek robię dlatego, że chcę uzyskać bardzo wiarygodny efekt kolejnej, którą już niebawem zacznę testować.
Przypominam o rozdaniu!  Zostały 2 tygodnie! -> ROZDANIE <-