środa, 5 kwietnia 2017

38. Recenzje: Sadza Soap!

Przez niektórych długo wyczekiwana recenzja Szamponu Sadza Soap! Możecie go kupić tutaj: --> KLIK <--Zapraszam do zapoznania się z tym specyfikiem :)

  Bardzo sobie cenię kosmetyki naturalne, o krótkim, lecz dobrze skomponowanym składzie. Kto by pomyślał? Szampon z węglem? A jednak! Oprócz szamponu mamy też do wyboru peeling oraz żel. Do kupna nakłoniła mnie pozytywna reakcja Olka. Do szamponu podeszłam sceptycznie, no bo co może szampon z węglem czego nie robią inne szampony? Odpowiedź dostałam po 1 myciu, ale najpierw przeanalizujmy skład.

Skład jest krótki i bardzo prosty a przede wszystkim naturalny, co jest bardzo na plus, bo nie znoszę szamponów z kilometrową listą składników. 

INCI:
aqua, decyl glucoside, lauryl betainę, sodium chloride,xantham gum phenoxyethanol, aloe barbadensis( aloe vera), citric acid, benzoic acid, hydroacetic acid, activated charcoa 

Decyl glucoside-To łagodny, nietoksyczny i bardzo dobrze tolerowany przez skórę środek myjący. Otrzymuje się go z naturalnych surowców, w wyniku reakcji alkoholu tłuszczowego z oleju kokosowego z glukozą pozyskiwaną z kukurydzy.
Jest kompatybilny ze wszystkimi typami detergentów- zarówno gdy występuje w formulacji jako główny oraz jako drugi surfaktant. Stabilizator piany, skuteczny również w twardej wodzie. 


Lauryl Betaine-substancja łagodzi ewentualne drażniące działanie wywołane przez anionowe substancje powierzchniowo czynne na skórę. Wykazuje działanie antystatyczne na włosy,  zmiękcza i wygładza włosy. Ułatwia usuwanie zanieczyszczeń z powierzchni skóry i włosów, a także substancja myjąca - usuwa zanieczyszczenia z powierzchni włosów i skóry.

Sodium Chloride- Reguluje lepkość
Xanthan Gum- naturalny zagęszczacz 
Phenoxyethanol- substancja konserwująca
Aloe Barbadensis- Aloes,więc wiadomo :)
Citric Acid- czyli kwasek cytrynowy, działa złuszczająco, usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę
Benzoic acid- konserwant
Hydroacetic Acid- ?
Activated Charcoa- węgiel aktywny


Szampon wygląda tak, pieni się na szaro. Podczas spłukiwania, na początku się nabrałam że mam tak brudne włosy ;) Szampon nie barwi, można go używać na spokojnie, jest bezpieczny dla każdego koloru włosów :)

Moje wrażenia...
Pierwszy szampon bez SLS, SLES który tak dokładnie oczyścił moje włosy. Przywykłam do mycia dwa razy, jednak z tym szamponem zdecydowanie raz wystarczy, chyba że potrzebujemy bardzo bardzo mocnego oczyszczania, typu Naked Hair Challange :)
Sadza soap ma bardzo unikalny design, więc po niego sięgną nie tylko kobiety ale i mężczyźni. Często spotykamy się z sytuacją "Ten szampon jest dla bab" - "prawdziwy" samiec alfa z takiego nie korzysta. Sadza Soap jak najbardziej na TAK. :) Jedna butelka starczyła mi na 1,5 miesiąca, dałam też kilka razy skorzystać z niego koleżance noi nadal go mam na denku. Jest bardzo wydajny:)

Skład tego kosmetyku jest jak najbardziej w porządku. Podpasuje też dla alergików, osób o wrażliwym skalpie (ze skłonnością do zapychania, czyli takich jak ja :) ), oraz wegan. 
No właśnie. Jeśli chodzi o sprawę zapychania: mój skalp ma pod tym względem bardzo dużo do życzenia, zapycha mnie większość kosmetyków. Z tym szamponem nie miałam takich niespodzianek i za to również go uwielbiam! Nie mamy tutaj PEGów, parabenów, ani mocnych detergentów. 
Szampon jest wart swojej ceny, na pewno będę go miała jeszcze nie raz na półce :)

A teraz coś dla was kochani! Tutaj kod rabatowy na ten szampon w sklepie http://napieknewlosy.pl/ !
Kod jest ważny przez 2 tygodnie. Korzystajcie! :)

czwartek, 30 marca 2017

37. Wspólna akcja z Anwen! | Aktualizacja włosowa

Hej!
W końcu załapałam się na jakąś wspólną akcję. Bardzo często się "spóźniam" z takimi rzeczami. Tym razem się udało. Zapraszam też i was do udziału.  ---> Akcja z Anwen


Plan pielęgnacji na kwiecień:
1. Szampon: Ancient Herbal Shampoo
2.Maska: KMS California Tame Frizz
3.Olej: Khadi Ayurvadic
4. Wcierka: Vitapil
5. Do emulgowania oleju: Kallos Algae
6. Wewnętrznie: Suplementacja Vitapil, Herbatka na porost
7. Inne: Sproszkowane zioła amli i neem
8. Postaram się robić płukanki!


W tym miesiącu chciałabym postawić bardzo na porost oraz maksymalne ograniczenie wypadania - wiadomo, wiosna. Aktualnie długość moich włosów wynosi 53cm, więc w końcu coś urosło :)
Co do ziół, jeszcze nie wiem jak będę je stosować, mam kilka pomysłów. Z Vitapilu jestem średnio zadowolona - co prawda na razie włosy nie lecą mi jakoś masakrycznie, uważam, że mieści się to w granicach normy, jednak postanowiłam dorzucić parę nowych rzeczy.
Z płukankami bardzo się rozleniwiłam. Postaram się to nadrobić.

Zaczynamy! :)

niedziela, 26 marca 2017

36. Czas na wiosnę | Marcowe nowości

Miało być dziś trochę offtopu, jednak sprawy obrały takiego obrotu, że chcąc lub nie - o włosach być musi :) Marzec dobiega końca, a ja stwierdziłam, że muszę napisać choć jeden post przed nowym miesiącem. Pogoda była dziś tak piękna, że nie mogłam bezczynnie spędzić tego dnia.
Oprócz tego, że dziś zakręcono w całym bloku ciepłą wodę (a ja miałam naolejowane włosy na noc ;) ), co spowodowało u mnie dużo refleksji - od wpływu wody na włosy, stopień twardości, po zużywanie wody, czy też oszczędność na niej; cały dzień przebiegł już bez niespodzianek, według planu.
Postanowiłam posadzić zioła! Już kilka razy się do tego przybierałam, jednak albo się spóźniałam, albo wypadało z głowy, albo brak czasu mnie przeganiał. W tym roku się udało - na tę chwilę mam już zasianą miętę, melisę, lawendę i bazylię. Sądzę, że nie pozostanę na tym, bo mam jeszcze jedną wolną skrzynkę i 1,5 worka ziemi :) Nie chciałam kombinować z osłonami, więc po prostu posiałam rośliny w skrzynkach. Do "Zimnej Zośki" zostaną w nich w domu, a już po niej wysadzę roślinki w ogrodzie. :) Mam już posadzoną miętę, oregano oraz piołun na działce oraz dużo owocowych krzewów i drzew - z roku na rok coraz więcej. Powoli zaczynają odrastać :)

Cofnę się trochę w czasie. W dzień kobiet oraz przeddzień w Rossmannie była ogromna promocja - 1+1 gratis - dotyczyło się to perfum, produktów do kąpieli, czy też...kosmetyków do włosów ;)
Miałam wpaść do Rossmanna po prostu po Alterrę, ale kiedy wpadło mi w uszy że jest promocja i na co - postanowiłam to sprawdzić. Wyszłam z kosmetykiem gratisowym. Szok, niedowierzanie... Poszłam do drugiego Rossmanna, ponieważ jeden już prawie świecił pustkami na pułkach. W drugim było nieco lepiej. Stałam przed tymi pułkami ponad godzinę, przy okazji rozmawiając i pomagając w wyborze innym. Bardzo lubię nawiązywać spontanicznie nowe kontakty - pomaganie sprawiało mi dużą przyjemność, zwłaszcza, kiedy słyszałam "I gdzie ja Panią potem znajdę?". Postanowiłam sprawdzić coś, czego wcześniej nawet nie było na mojej liście. Zresztą - obiecałam sobie nie kupować dopóki nie zużyję conajmniej połowy tego, co mam, ale kto by kobiecie wierzył?
Wyszłam z 2 szamponami i 2 odżywkami Petal Fresh, serum łopianowym Elfa Pharm i Kofeinową Alterrą. Mam nadzieję, że za rok również będzie ta promocja ;)

Kilka dni temu odbył się 33 Festiwal Zdrowia i Niezwykłości. Nie mogłam się doczekać tego wydarzenia - nawet nie byłam pewna niczego, było tak mało informacji. Byłam nastawiona na książki, kamienie, kadzidełka czy zioła. Jednak nie brakowało tam atrakcji. Nie spodziewałam się, że znajdę też tam oczywiście - artykuły do włosów! Babuszka Agafii, Vianek, Etja, Natura Siberica i wiele innych.
Cała gama możliwości: kamienie, kadzidła, zioła, herbaty, miody, nalewki, dżemy,  biżuteria, poduszki, figurki, ubrania, mydła, książki, piwa, dosłownie wszystko!
Nie zabrakło też oczywiście...Białegostoku! Wydawnictwo Studio Astropsychologii posiada książki z zakresu parapsychologii, medycyny naturalnej, psychologii, rozwoju duchowego czy ezoteryki. Według mnie - jedno z najlepszych wydawnictw. Koniecznie zajrzyjcie tam!

 Jeśli wspominamy już o książkach, bardzo dobrym wydawnictwem jest również a-ajurweda. Gdy zobaczyłam te książki, od razu musiałam podejść. Obok książek były specyfiki stosowane w ajurwedzie. Od olejów, Chyawanprash, po herbatki, kadzidła, zioła, czy szampony. Jako, że lubię bardzo żywotne dyskusje, Jarek wdał się ze mną w rozmowę. Opowiedział mi trochę o swoich herbatkach oraz Indiach czy też anegdotę o Chyawanprash. Po żywotnej wymianie zdań, postanowiłam przetestować jego produkty.


Jak już wspominałam wcześniej - chciałabym wdrożyć na pewien czas pielęgnację ajurwedyjską, powoli będę miała ku temu możliwości. Na zdjęciu stoisko Jarka: 1 kg chyawanprash i 8 rodzajów tego dżemu w 300g, oraz suszone owoce amalaki. Obok duży słoik oleju kokosowego - oczywiście nierafinowane oraz szampony z neem.


Od Jarka wyszłam z niezwykłymi kadzidłami - sandał z szafranem i pewna mieszanka. Oprócz tego będę testować herbatkę na wzrost włosów, szampon z ziołami ajurwedyskimi oraz zioła w proszku: neem i amla. Co z tego wyniknie? Zobaczymy! :)


Kiedy jeszcze mieszkałam na Podlasiu, na ból głowy nauczyłam się zastępować tabletki przeciwbólowe maścią. Nie byle jaką maścią. Tam popularnie nazywana "Kotkiem", maść tygrysia bije wszelkie leki na ból głowy. Jest bardzo tania, starcza na bardzo długo i potrzeba jej niewiele. Jako że tutaj ciężko taką znaleźć, bardzo się zdziwiłam kiedy je zobaczyłam.Są tyci, wielkości złotówki, może trochę większe a jej działanie jest zbawienne. Polecam wypróbować każdemu :)
Cóż, liczyłam na trochę inne rzeczy, jednak w pamięci bardzo dobrze zakodowałam, że kiedyś muszę przetestować kilka sławnych olejów. Nie umknęły mojej uwadze olejek z drzewa herbacianego - chciałabym go zacząć dodawać na przykład do szamponu, sławny ostatnio olej konopny, który trafiłam na promocji oraz olej łopianowy Nami. Ostatnią rzeczą jest biała glinka - jestem ogromnie ciekawa jej działania.

Od dłuższego czasu czekałam na otwarcie Hebe w mojej okolicy. Uwielbiam tę drogerię, odwiedzałam ją bardzo często gdy mieszkałam w Białymstoku. Po przeprowadzkach już mniej, karta leżała nieużywana. Byłam przeszczęśliwa kiedy się dowiedziałam o otwarciu nowej w pobliżu.  Promocje skusiły mnie do kupna maski oraz maseczki na twarz :) Noi musiałam wyrobić nową kartę.
  
 Mam nadzieję, że więcej kosmetyków nie znajdzie się na mojej półce - nie ma już na niej miejsca :) Czasem nie mogę uwierzyć ile tego mi się zbiera. Trzymajcie za mnie kciuki.
Wkrótce pojawi się post z aktualizacją a później uzupełnię zalegające recenzje.

niedziela, 12 marca 2017

35: Moje top 5 olejów do włosów. Sposoby olejowania.

Oprócz odnalezienia ulubionych olejów do włosów, musiałam odnaleźć idealną metodę dla siebie. Oczywiście stan moich włosów powoli się zmieniał – raz na lepsze, raz na gorsze, w zależności od tego, co z nimi robiłam. Zacznę od opisania metod jakie stosowałam, a następnie olejów i jaki efekt uzyskałam.


Metody:
  1. Na sucho.
-Czyli najpopularniejsza. Używałam jej gdy miałam rozjaśnione włosy i nie do końca radziłam sobie z olejowaniem. Nie koniecznie wiedziałam na czym to polega, ale tak było mi najłatwiej. Nakładając pasmo po paśmie łatwiej było mi zobaczyć gdzie olej jest już nałożony, oraz robiłam to najdokładniej jak tylko się dało. Efekty zobaczyłam dopiero po około miesiącu-dwóch regularnego olejowania 2 razy w tygodniu.
  1. Na mokro.
-Tej metody używam najczęściej i jak dla mnie jest najbardziej efektywna. Metoda na mokro czyli dla mnie jest to po prostu bardzo dokładne zmoczenie włosów ciepłą wodą i odsączenie ich z nadmiaru. Następnie nakładamy olej.
  1. Na mycie
-Rzadko sięgam po tę metodę. Noi tu są dwa warianty: Pierwszy- kiedy czuję że moje włosy są bardzo oblepione silikonami, są bardzo brudne, lub kiedy chcę olejować skalp przemywam raz dokładnie włosy i skórę głowy szamponem. Czy z SLS czy bez to zależy już od dnia i wariantu, dlaczego wybrałam danego dnia daną metodę. Drugi wariant: Kiedy czuję, że moje włosy są bardzo sztywne, suche, brakuje im równowagi peh, moczę włosy i przemywam je odżywką. Po spłukaniu maski/odżywki, zabieram się za olejowanie.Efekty są równie świetne co w punkcie drugim, lecz prawdę mówiąc nie zawsze mi się chce :) Jest to metoda dla „chętnych”.
  1. Na mgiełkę, płukankę
-Po mgiełkę lub płukankę przed olejowaniem sięgam równie rzadko co po metodę mycia. Dlaczego? Nie mam pomysłów na mgiełki, nie czuję potrzeby ich kupować, noi rzadko wywołują u mnie „szał, szok i niedowierzanie” ;) Do moich ulubionych należą: sok z aloesu, napar z kwiatu lipy, siemię lniane czy miód i mleko.
  1. Na odżywkę
-Po tą metodę sięgnęłam tylko 2 razy, bo nie przyniosła oczekiwanych efektów. Metoda polega na zmieszaniu odżywki z olejem. Niestety to nie jest metoda dobra dla moich włosów.


Teraz opisze moje top 5 olejów, które przyniosły największe korzyści dla moich włosów.
  1. Olej wyborny mieszanka 3 olejów
-Ten zasługuje aby znaleźć się w top 5. Tego oleju już się niestety nie sprzedaje, ale zapamiętam go na długo. Był mega tani, kosztował 5 zł za 0,5 l, dostępny w Biedronce, świetnie nadawał się do moich rozjaśnionych włosów. Po nim nie były sztywne, a bardzo miękkie. W skład tej mieszanki wchodzi: olej rzepakowy, z siemienia lnu oraz pszenicy.

  1. Nafta kosmetyczna
-Szybka w użyciu, stosowana bardzo rzadko przynosi najlepsze efekty. Bardzo fajnie wygładza, noi przede wszystkim trzeba ją trzymać krótko. :) Nie nakłada się jej wiele, a daje bardzo fajny efekt. Niektórym służą mieszanki nafty z jajkiem – mi niestety nie, ale stosowana solo daje świetny blask.

  1. Olej kokosowy
-Ten bardzo popularny olej bije się o 2 miejsce ;) Postanowiłam dać go na 3 ze względu na jego konsystencję – często zmienia się w stałą co często uprzykrza mi życie, nie mniej jednak jest jednym z moich ulubionych olejów. Ten olej poprawił wygląd moich włosów, noi jest uniwersalny oraz łatwo dostępny.

  1. Olej loton Macadania & Avocado oil
– moje nowe odkrycie. Znalazłam go w koszyku z przecenionymi produktami w Rossmannie – kupiłam go za jakieś 6 zł. Skłoniła mnie do tego jego uniwersalność - do twarzy, ciała, oraz włosów.  Jest bardzo wygodny, również wydajny, bardzo ładnie nabłyszcza włosy. Jest bardzo lekkim olejem, łatwo się go nakłada jak i zmywa. Używam go nie tylko do olejowania ale też do nawilżania – kilka kropel rozprowadzam na dłoniach po czym wmasowuję w wilgotne włosy po myciu a na to nakładam serum silikonowe.

  1. Olej Sesa!
-Zdecydowanie mistrz wśród olejów! Nie tylko przyspieszył porost akurat wtedy, gdy moje włosy stały w miejscu, ale dał im blask jakiego jeszcze nie miałam. Po sesie włosy są mieciutkie, lejące się i mięsiste. Są    I D E A L N E. Nie tylko jest bardzo wydajny, ale jego piękny zapach dogłębnie relaksuje i odpręża. Nie każdy przepada za tym zapachem, ale dla osób, które lubią – polecam z całego serca!

Jeśli chodzi o to, jaki olej sprawdził się najlepiej przy danej metodzie, uważam że włosy każdego są inne i inaczej zareagują. Jeśli chodzi o mnie, mam kilka ulubionych sposobów na to, aby moje pukle wyglądały lepiej. :) Oto przykłady, jakie najlepiej się sprawdziły u mnie:

Olej Sesa → na mokro, na mycie → najlepiej trzymany całą noc
Olej loton Macadamia &Avocado → na mgiełkę lub płukankę → najlepiej trzymany 1-3 h
Olej kokosowy → na mokro, na sucho, na mycie → ok 3 h, trzymam nawet całą noc
Natfa kosmetyczna → na sucho → używać 1 w tygodniu, 1-2 razy na 2 tygodnie--> maksymalny czas to 15-20 minut przed myciem
Olej wyborny → na sucho, na mokro, na mgiełkę, płukankę, na mycie--> Czas jest zależny, zazwyczaj 1-3h,

Postaram się pisać trochę więcej o olejach - jest to temat rzeka a warto się temu przyjrzeć.
Chętnie się dowiem czegoś na temat waszych ulubionych olejów! Piszcie :)

czwartek, 9 marca 2017

34. Recenzje: Seria Moroccanoil

Cześć!
W końcu udało mi się zebrać aby napisać o serii z Moroccanoil, której używałam w lutym. Szczerze mówiąc, nie mogłam się doczekać tego postu, bo jest o czym pisać. :)
Niestety z tym postem zwlekałam tyle dlatego, że laptop jest w naprawie i większość plików i zdjęć mam zapisane tam - jednak udało mi się odnaleźć opakowania aby zrobić zdjęcia składom.  :)



Na pewno znacie Moroccanoil z dosyć wysokich cen, a niektórzy może i z tej praktycznej strony. W moje ręce wpadła Moroccanoil intensywnie nawilżająca maseczka + kuracja i dwa olejki do zabezpieczania - jak na razie używam jednego. 

Maseczka intensywnie nawilżająca o pojemności 75 ml - wydaje się niewiele, ale stosując ją 1-2x w tygodniu starczyła mi na ponad miesiąc. Użyłam ją około 7-8, może 9 razy. Wynikiem tego, nie jest to, że jej żałowałam, lecz jej wydajność. Zwykle lubię mieć bardzo dużo odżywki na włosach, ale ta potrafi pokryć je używając naprawdę niewielkiej ilości. 

Skład: 
Na początku bałam się, że alkohol izopropylowy może zaszkodzić moim włosom, tak samo silikon na 5 pozycji - nic takiego się nie stało - może dzięki glicerynie i oleju arganowym na początku składu? Maseczka pięknie wygładziła moje włosy i świetnie zabezpieczyła przed zimnym powietrzem. Jestem z niej ogromnie zadowolona :)

Do maseczki dołączona była kuracja Moroccanoil - olejek do tuningowania maseczki oraz do zabezpieczania końcówek.
Skład:
 Skład jest również bardzo silikonowy, za to świetnie sprawdził się zimą. Do maseczki dodawałam dosłownie jedną-dwie krople, rozsmarowywałam w dłoniach aby połączył się z maseczką i nakładałam na włosy. Efektem były wygładzone, miękkie, błyszczące włosy :)

Został olejek na końcówki. Mamy dwie wersje tego olejku - wersja Light jest z białą naklejką i nakrętką, oraz wersja do każdego rodzaju włosów z niebieską naklejką, jednak składy są takie same  jak w kuracji :) Różnią się jedynie pojemnością. Kuracji jest 25 ml, natomiast pojemność olejku na końce 10 ml.

Co do ceny, faktycznie nie należą do niskich, ale czasem udaje mi się złapać okazje-perełki gdzie taką maseczkę Moroccanoil możemy wyhaczyć w licytacji na allegro za 28 zł (cena regularna to ponad 50 zł), czy też olejek na końcówki za 15 zł na vinted.
 Jestem zachwycona działaniem maseczki, z pewnością będę ją polecać innym - z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że drugiego takiego kosmetyku nie miałam. Z Moroccanoil nigdy nie miałam Bad Hair Day a w zimową porę, takie dni to była codzienność. Wydajność jest bardzo na plus, działanie również.

Serdecznie polecam i wam - warto :) 

wtorek, 7 marca 2017

Ostrzeżenie - nie kupujcie tych szczotek!

Jakiś czas temu zdarzyła się sytuacja, że dostałam informację o wadliwości danych szczotek od klientki i od koleżanki. Znałam już te szczotki wcześniej i z nimi również stało się to samo.
Kompletnie o tym zapomniałam, przypomniałam sobie dopiero wtedy gdy przeglądałam zdjęcia na telefonie i miałam tam zdjęcie tragedii i rozpaczy.
W życiu czegoś takiego nie widziałam. Moja koleżanka zakupiła tę szczotkę z polecenia fryzjerki w hurtowni fryzjerskiej - tania i nie szarpie. Po 2-3 miesiącach została z niej połowa, postanowiła zakupić drugą, ponieważ faktycznie aż tak nie ciągnęło. Noi znów to samo. W moim przypadku również zadziała się ta sama rzecz.
Są to szczotki pneumatyczne, koszt takiej to 20-30 zł. Widziałam wiele szczotek, pracowałam również na wielu, ale nigdy mi się coś takiego nie przytrafiło, aby szczotka wyglądała tak po 2-3 miesiącach! Nie są to jedyne dwa przypadki - "wadliwe sztuki". W przypadku mojej szczotki również to się stało, a także u innych osób.
Pieniądze wydane w błoto, ale na szczęście nie duże. Szczotka wcześniej wyglądała tak: KLIK
(Nie jest to strona, z której została zakupiona szczotka, chodzi mi tylko o pokazanie jaki to jest model!)
Przestrzegam więc przed nieudanym zakupem. Szukacie szczotek? Pytajcie na publicznych forach, czytajcie opinie o producenta, aby coś takiego wam się nie przytrafiło!

środa, 1 marca 2017

33. Aktualizacja: Plany i przemyślenia wiosenne

Hej!
Dziś nie tylko o planach na wiosnę, ale również trochę przemyśleń. Ale zacznijmy od początku. Jeśli chodzi o moje nie palenie - nadal nie dotknęłam papierosa i jestem z tego bardzo dumna! Bardzo mi to służy i nawet mnie do tego nie ciągnie. Co do diety - ostatnio miałam chętkę na dużo słodkości i niezbyt zdrowe rzeczy. Muszę to poprawić, aby nie zniszczyć tego, co już zbudowałam. Zaczynam się powoli martwić o wiosenne wypadanie. Moje włosy już i tak znacznie się przerzedziły - trzymam kciuki za Vitapil - już pierwszy miesiąc za mną!

Plan pielęgnacji na marzec:
1. Szampon: Sadza Soap
2. Odżywki: Organic Shop Jaśmin i jojoba, Dr. Sante maska keratyna, arginina i kolagen
3.Wcierka: maść końska Herbamedicus, lotion Vitapil
4. Olej: Z nasion bawełny, Loton oil therapy macadamia & avocado
5. Zabezpieczanie: Moroccanoil
6. Wewnętrznie: Vitapil, sok z aloesu

Wydaje się dużo - dlatego, że część już mam pozaczynanych kosmetyków, a niektóre sięgają już połowy. Bardzo często olejuję, więc wszystko zejdzie mi - tak sądzę - w połowie miesiąca. No na pewno oleje i maski! :)
Najprawdopodobniej będę też robiła płukanki z ziół - od pokrzywy, skrzypu, melisy, po siemię lniane, kwiat lipy i inne. Muszę zużyć "stare" zioła i zrobić miejsce na "nowe" :) Jak znam życie, będzie to tak nieregularne, że efekty będą znikome, ale chociaż zioła się nie zmarnują :)

Jeśli chodzi o moje przemyślenia...
Mój kucyk bardzo zmarniał - niestety 3 cm z obwodu przepadło. Oprócz tego, włosy, które zostały ścięte rok temu (20 cm poszło za jednym razem) - również poszło na marne. Wróciły białe kulki na końcach, mnóstwo rozdwojeń i przerzedzone końcówki. Jestem na to wyczulona i bardzo tego nie lubię. Cóż, wina farbowania - słabsze oksydanty, delikatniejsze, droższe farby również nie pomagają. Farbuję swoje włosy już 5 lat na czerwono - w międzyczasie przeszły rozjaśnianie, pigmentację, oraz rozjaśnianie oksydantami. Pora coś z tym zrobić. Z jednej strony kocham piękne, wyraziste czerwienie, ale takie kolory mogę osiągnąć tylko i wyłącznie przy farbach chemicznych. Mój naturalny kolor jest pomiędzy czarnym a bardzo bardzo ciemnym brązem, więc henna w tym kolorze mi nada tylko i wyłącznie czerwoną poświatę. Biorę również pod uwagę zapuszczanie naturalnych włosów. Z drugiej strony - nie pamiętam nawet jakbym wyglądała w ciemnych kolorach, noi do tego mam już siwe włosy. Szukam też alternatywnych rozwiązań - ostatnio wpadły mi informacje na temat mieszanin ziołowych do farbowania - jednak zamówienie tego jest bardzo nieekonomiczne i bardzo trudne do ściągnięcia.
Bardzo mnie martwi jednak to, że jeśli bym farbowała włosy mieszankami ziołowymi lub henną, po jakimś czasie zafarbuję większy odrost - a on będzie bardzo się odznaczał od reszty włosów - noi właśnie, jak zmienić kolor? A gdybym zafarbowała henną z indygo? I jednak by mi się nie podobał kolor? Do rozwiązania problemu jeszcze długa droga...

Kolejną sprawą jest plan zagęszczania oraz długie eksperymentowanie. Bardzo dużo czytałam na temat pielęgnacji ajurwedyjskiej w ostatnim czasie. Powoli kompletuję informacje, jakie zioła, oleje, produkty oraz dieta by była najodpowiedniejsza dla moich włosów. Kiedy wszystko uporządkuję, wykończę swoje zapasy i będę miała możliwości, chciałabym wypróbować tę opcję.

Niestety post o Moroccanoil się nie pojawi zbyt szybko - laptop jest w naprawie, a na nim posiadam wszystkie zdjęcia składów i innych rzeczy. Cierpliwości :)