środa, 31 sierpnia 2016

8. Aktualizacja: Podsumowanie sierpnia i akcje wrześniowe :)

Witajcie!
Postanowiłam wziąć się mocno za moje włosy. Ten rok jest przełomowy, ponieważ dużo w tym roku ścięłam bardzo dużo z długości i jestem coraz bliżej celu. Wraz z Pauliną z Hairventure spotkałyśmy się na...ostre cięcie :) Starałam się nie żałować włosów,  aby wyciąć wszystkie rozjaśniane i zniszczone. Poszło...7 cm! To dla mnie bardzo dużo, ale jestem bardzo zadowolona z efektu: w końcu wycięłam to co powinno polecieć już dawno, zrównałam długość z bokami które były krótsze i włosy już się nie łamią.


 



Jestem z siebie bardzo dumna, ponieważ przez te 2 lata pielęgnacji, moje włosy są w świetnej kondycji, po ścięciu wyglądają znacznie lepiej, są zdrowe, lśniące i miękkie, co widać na filmiku :)
Mogę stwierdzić śmiało, że teraz mogę nareszcie zacząć zapuszczać zdrowe piękne włosy :) Moja aktualna długość to 49 cm. Dawno nie miałam takich krótkich włosów! :)



Zdjęcie po lewej z 1 sierpnia, po prawej z 28 sierpnia po ścięciu.

    To nadal nie koniec atrakcji. Akcje wrześniowe dopiero się zaczynają tu! :)
Oprócz szczególnie dużego ścięcia, przez cały wrzesień postanowiłam...związywać włosy!
Dlaczego? Powodów jest wiele:Związane włosy są mniej narażone na czynniki mechaniczne tj.: tarcie o ubranie, nawiew z suszarki (podczas modelowania klientkom włosów, często fryzjer wieje powietrzem z suszarki na swoje włosy, czego się po prostu nie uniknie), czy też moje własne ręce, które ostatnio cały czas się pchają do miziania włosów :)
   -nie trzeba ich układać, prostować, czy suszyć suszarką: związujemy i reszta jest już nie ważna :)
   -w ten sposób poznajemy różne upięcia :)
   -związane włosy wyglądają ślicznie!
   -mając włosy codziennie rozpuszczone, nie zauważamy, jak rosną. Jesteśmy po prostu przyzwyczajone do tego widoku.

->Jak NIE ZWIĄZYWAĆ włosów?

Pomimo wielu informacji w internecie, często jednak przewijają się te same błędy. Są sposoby związywania,
które włosom bardziej szkodzą niż pomagają. O jakich mowa?

1. Związywanie włosów gumką recepturką.- Podałam na dzień dobry najgorszy przykład. Gumka recepturka która mocno uszkadza warstwę wierzchnią włosa podczas samego zakładania jest częstą przyczyną zniszczeń.  W dodatku włosy bardzo ściska, a przy jej ściąganiu, często wyrywamy włosy, ponieważ ciężko ją ściągnąć. Recepturkom mówimy stanowcze NIE! :) Lepszym rozwiązaniem jest zwykła gumeczka przeznaczona typowo do włosów, a najlepiej frotka. Teraz weszły w modę gumeczki Invisibobble, ale na ich temat się nie wypowiem. Z pewnością one będą na pewno lepsze niż recepturki :)

2.Włosy mocno ściągnięte.- kolejny grzech. Włosy mocno naciągnięte, np. w kitkę czy koczek powodują osłabienie  się cebulki co powoduje - oczywiście - wypadanie. Lecz...nie tylko. Reszta niżej :)

3. Włosy mocno ściśnięte.- ściskanie gumką wręcz na siłę jest równie szkodliwe dla włosów. Jeśli to jest miękka gumeczka, nie dzieje się nic strasznego, lecz jeśli mamy do czynienia z innym wytworem, uszkadzamy powierzchnię włosa, przez co się łamią. A to skutkuje efektem dwóch długości włosów.

Co jest ok?
1. Luźne upięcia, lub warkocze.
2. Klamerki lub żabki do włosów
3. Gustowny koczek z wypełniaczem
4. Siateczki do włosów.- Co to jest siateczka do włosów? Kawałek bardzo delikatnego cienkiego materiału, w który możemy włosy włożyć i podpiąć kokówkami. Dzięki takowej siateczce możemy zyskać rozmaite formy upięć. Pomimo delikatności materiału, siateczka jest wytrzymała :) To chyba tyle jeśli chodzi o związywanie. Przejdźmy do następnej sprawy :)





Razem z Hairventure postanowiłyśmy zrobić Akcję sesa! :) Akcja polega na olejowaniu i wcieraniu w skalp oleju Ban Sesa przez cały wrzesień. Na godzinę, na noc, jak pasuje. Z  tym wiąże się oczywiście też wyjątkowa pielęgnacja. I właśnie teraz do tego przejdziemy!

Plany na pielęgnację wrześniową:




1. Szampon: Fitokosmetik gorczycowy
2. Odżywka: Be Beauty Color care
3. Maska: Isana  Effektiv Kur Oil care
3. Olej: Ban Sesa
4. Mgiełka: sok aloesowy
5. Zabezpieczanie końcówek: Olejek Chi złoty
6. Tabletki: biotebal





Bardzo duża zmiana w pielęgnacji. Jako, że ścięłam 7 cm, chcę utrzymać jak najdłużej zdrowe końcówki. Dlatego pojawiła się odżywka Be Beauty Color care. Zbliżające się dni mają być bardzo upalne, a na właśnie taką pogodę ta odżywka sprawdza się świetnie. Isana posiada dwa fajne olejki w składzie- arganowy i migdałowy, które są fajne dla moich włosów. Podtrzymuje efekt nawilżenia, więc powinna ograniczyć wysuszenie i łamanie się końcówek. Końcówki już się łamać nie będą, bo zostały ścięte, ale wolę dmuchać na zimne :) Wraz z Hairventure zakupiłyśmy olejek Ban Sesa, czyli na razie przerwa dla Amli :) Olejek będzie wcierany w skórę głowy oraz na całą długość. Będę olejować na mgiełkę aloesową. Ze starej pielęgnacji został tylko i wyłącznie biotebal. To już 3 opakowanie, więc gdy je wykończę podsumuję jak pracował z moimi włosami.

Patrzę ostatnio na swoje włosy z niedowierzaniem i myślę, że było warto inwestować w nie kasę, czas i wysiłek. Żałuję tylko, że tak późno założyłam bloga. A wy? Jak wasza pielęgnacja? :)
Na dziś tyle! Dziękuję wam za 1,900 wejść! W ciągu 3 tygodni to bardzo dużo! Oby tak dalej.

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

7.Link do filmiku

Hej!
Ja tu tak na szybko, aby pokazać wam filmik ze spotkania. Trochę się pośmiejecie, zobaczycie kondycję moich włosów oraz nauczycie się robić różne sploty warkoczy :)
[KLIK]
Oglądajcie i się śmiejcie :)

6. Spotkanie Włosowe w Łodzi!

Hej!
Dziś będzie bardzo włosowo. Ale od początku!
27 lipca odbyło się włosowe spotkanie w Łodzi z Agnieszką z portalu wwwlosy.pl. Frekwencja liczyła w sumie około 14 wspaniałych włosomaniaczek. Wrażeń nie było końca!
Na początku postanowiłyśmy odwiedzić sklep [którego nazwy nie pamiętam] w Manufakturze. Interesowały nas... szczotki! :) Szczotek było wiele, przeróżne rodzaje. Różniły się nie tylko kształtem ale i wielkością, czy materiałem. Ceny nie były wygórowane.
 Następnie udałyśmy się do Grycana aby usiąść i porozmawiać. Oczywiście nie mogłam się oprzeć aby zrobić warkocza dla Agnieszki. Zresztą i to niejednego! :)



Udałyśmy się też zrobić zdjęcia naszym włosom w niesamowitym miejscu. Nie ustawiłyśmy się od najkrótszych do najdłuższych. Zrobiłyśmy inny efekt, który jest również genialny!



Kolejne miejsce, które postanowiłyśmy odwiedzić, było Hebe. Nabyłam tam maskę Kallos Go Go, jedna z moich ulubionych! Dawno mnie tam nie było, (bo pół roku, w moim mieście w którym teraz mieszkam nie ma Hebe) więc zauważyłam dużo nowości. M.in. czarne mydło i balsamy Babuszki Agafi, przeceny na maseczki Biowax, produkty Natura Siberica, nowości od Kallosa i wiele innych :) Oprócz tego są promocje, więc warto się wybrać. Następnym miejscem był Rossmann. A w nim również przeceny. W promocji można kupić produkty Gliss Kura, L'biotica Biowax (szampon!). Hebe było, Rossmann też, czas na...Naturę!
W Naturze również się dzieje. Są promocje na L'oreala, produkty Nivea i Gliss Kura. Z nowości jest
Kallos Caviar i maseczki Perfect Me. Na produkty do włosów jest teraz promocja -40% :)





Spędziłyśmy czas nie tylko chodząc od sklepu do sklepu, ale także wymieniając się opiniami na temat poduktów, sposobów pielęgnacji czy fajnych sposobów na kosmetyki. Jednak pomoc, jaką niosą ze sobą włosomaniaczki jest niezwykle poruszająca. Każda zabierała głos, każda się udzielała dzieląc się swoimi doświadczeniami, swoją pielęgnacją, problematyką włosów i każda chciała sobie wzajemnie pomóc.  Otwartość dziewczyn na siebie jest niezwykle przyjemnym zjawiskiem które nie jest tak często spotykane. Wszystkie świetnie się dogadywały, pożegnania były ciepłe równie jak ich osobowości. Burza mózgów bardzo mi się podobała, każda dała coś od siebie.
Nie obyło się bez nauki plecenia różnorakich warkoczy.







W Łodzi jest mnóstwo ciekawych miejsc, które oczywiście zwiedziłyśmy. Labirynt w parku był dobrą zabawą! Widziałyśmy też bloki z kawałkami...lustra!Wiąże się z tym bardzo ciekawa i imponująca historia.

I kilka innych, równie barwnych oraz interesujących miejsc :)




Za całe spotkanie dziękuję wszystkim dziewczynom, jesteście wspaniałe! Mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze nie raz. Pokazałyście, że włosomaniaczki potrafią! Czekam na kolejne spotkania i mam nadzieję, że spotkamy się w tym samym, może nawet i większym gronie!

niedziela, 21 sierpnia 2016

5. Naturalnie: maseczka z awokado.

Dzisiaj trochę naturalnie, bo wypróbuję trochę naturalnych składników na włosy :)|
Dokładniej, bedzie to maseczka z awokado, miodem i sokiem z aloesu. Zapraszam do czytania!

Nie wiem co mnie podkusiło, ale poprosiłam mojego faceta o zakup awokado w sklepie.
O dziwo nie zapomniał, a jakie wielkie było moje zdziwienie, kiedy faktycznie je znalazłam w torbie z zakupami :)
Uzbrojona w internet, szukałam jakiegoś fajnego przepisu z awokado na włosy.
Oczywiście nic nie znalazłam oprócz zmieszania maski z tymże owocem i nałożenie na włosy.
To nie to. Szukałam dalej. I facebook to był strzał w dziesiątkę! Poszperałam trochę na grupach włosowych i dwie
dziewczyny poddały mi swoje pomysły. Najbardziej wpadł mi pomysł z miodem i sokiem. No to sru do apteki po sok i mycie głowy!
Po umyciu włosów szamponem Agafi, zabrałam się za zrobienie cudownie naturalnej maseczki.

Owoc z awokado przedzieliłam na pół, pokroiłam go w kawałki i wrzuciłam do blendera. Do tego
dodałam 2-3 łyżki stołowe soku z aloesu firmy Eco Medica i 2 łyżeczki miodu.
 Zblendowałam całość. Liczyłam na zieloną maziaję, a wyszło mi trochę inna konsystencja, o żółto-zielono/limonkowej barwie, o zapachu gruszki. Po prostu moja maszyna się do tego średnio nadaje. W dodatku, trafiłam na mocno twardy owoc (wybierajcie te bardziej miękkie!), więc musiałam jeszcze sobie jakoś poradzić.

Widelec poszedł w ruch. Rozdrabniałam ile wlezie.  Po 15 minutach, stwierdziłam, że nic więcej z tego nie będzie i na kolejny raz muszę uzbroić się w coś mocniejszego. Poszłam nałożyć to co mi wyszło na włosy i wetrzeć trochę w skalp. Trochę było to trudne, ale dałam radę.
Zaopatrzyłam się w reklamówkę (czepek gdzieś mi zginął [*]) oraz ręcznik. Całość trzymałam co najmniej 1h. Przez ten czas towarzyszyła mi moja jaszczurka :)


Po tym czasie, poszłam zmyć to co miałam na głowie. Nie było to niemożliwe, ale postanowiłam się wspomóc maskę Mrs. Potters dla poślizgu. Po nałożeniu, od razu ją zmyłam, aby nie zagłuszyć efektu awokado. Odsączyłam włosy ręcznikiem i wspomogłam się spryskując włosy wodą aloesową (rozcieńczyłam sok z aloesu z wodą) :) Schnięcie trwało dosyć długo, więc wspomagałam się ręcznikiem z KiK'a i ręcznikami papierowymi.
Efektem takiej maseczki są nawilżone, wygładzone włosy. W OGÓLE się nie puszą! :) I wydaje mi się, że mam ich więcej!
Włosy są lekkie, a skóra głowy taka..przyjemna :) Końcówki są jeszcze trochę wilgotne.



Jestem bardzo zadowolona z efektu, nie potrafię przestać miziać włosów :)
Serdecznie polecam dla osób z puszącymi się włosami.
A już niedługo wspólna akcja z Hairventure!

piątek, 19 sierpnia 2016

4. Recenzje: Placent Mil Mil activ vs. Placo Placenta


Po bardzo długiej kuracji, którą właśnie skończyłam, poruszę temat ampułek dwóch różnych firm. Są to ampułki na zagęszczenie, przyspieszenie porostu, zahamowanie wypadania i idealne na zakola :) Miałam ampułki i jednej i drugiej firmy, po dwa opakowania. Pomiędzy stosowaniem jednej firmy a drugiej zrobiłam miesiąc przerwy. Czas na porównanie!



1. Placent Mil Mil Activ:
Opakowanie zawiera 12 szklanych ampułek po 6ml każda.
Jedno opakowanie zakupiłam w cenie 27 zł w hurtowni fryzjerskiej.
1 ampułka wystarcza na 1 użycie. Wcierałam jedną po każdym myciu, czyli 2-3 razy w tygodniu.
2 opakowania wykorzystałam w ok 2 miesiące.
Efekty:
+faktycznie zauważyłam trochę baby hair, lecz szału nie ma.
-skóra głowy szybciej mi się przetłuszczała
+trochę przyspieszyły mi porost, ale nie za wiele

Moja opinia: 6/10

2. Placo Placenta
Opakowanie zawiera 12 ampułek po 10 ml każda. Koszt takiego opakowania to 18 zł w hurtowni fryzjerskiej.
1 ampułka starczała mi na 2 użycia. Wcierałam je tak samo, jak Placent Aktiv. 1 opakowanie starczyło mi na 2-3 miesiące :)
Efekty:
+dużo baby hair
+przyspieszenie porostu
+odbijają włosy u nasady
+włosy są wzmocnione
+zahamowane wypadanie

Moja opinia: 9/10

Placo Placenta ma ampułki o większej pojemności, które starczają na dłużej.
Plusem placo placenty jest też cena- jest tańsza od Mil Mil Activ. Minusem u Placo Placenty
jest to, że ich ampułki podczas urywania czubka często pękały mi w ręku, przez co szkło dwa razy
wbiło mi się w rękę, ale to mały szczegół :)
Niestety nie mam zdjęć sprzed i po kuracji. Sądzę, że na pewno powtórzę kurację na wiosnę, tym razem samą Placo Placentą. Jeśli walczycie z zakolami, warto wypróbować te ampułki! :)

czwartek, 18 sierpnia 2016

3. Recenzje: Maska Mrs. Potters, szampon Babuszka Agafii przeciw wypadaniu z łopianem

W pracy miałam lekki dzień, więc zleciał szybko. Równie szybko wróciłam do domu, a następnie wyszłam na zakupy. Podczas zakupów w biedronce postanowiłam sobie sprawić maskę Mrs. Potters- Odbudowa i nawilżanie z aloesem i jedwabiem. Wybrałam tą, ponieważ ta druga miała keratynę w składzie. Posiadam już jedną maskę z keratyną, więcej ich nie potrzeba :) O przeproteinowanie jest łatwo, ciężej jest to odwrócić.
Zauważyłam też, że mam mnóstwo kosmetyków z aloesem: krem do rąk, do twarzy, mydło, maskę jak i samą roślinkę :) Aloes potrafi zdziałać cuda!
Konsystencja maski jest gęsta, nie spływa z włosów. Po raz pierwszy mogę stwierdzić, że nie muszę walić pół opakowania na raz - jest bardzo wydajna. Zapach jest nieco dziwny, bynajmniej dla mnie. Aplikacja jest bardzo przyjemna. Postanowiłam ją trochę wczesać, co mogłam zrobić z łatwością.  W dodatku maska bardzo szybko się wchłania. Trzymałam ją na włosach ok 20 minut pod ręcznikiem, po czym spłukałam.
Kupiłam tę maskę nie tylko po to, aby nawilżyć włosy. Bardziej chodziło mi o zemulgowanie oleju Dabur Amla (ostatnimi czasy ciężej mi się go wypłukuje i zawsze gdzieś zostaje).
Efekt:
Maska poradziła sobie, ku mojemu zaskoczeniu bardzo dobrze. Osiągnęłam efekt taki jaki chciałam:
+włosy są nawilżone
+nie ma śladu po oleju
+wypłukuje się naprawdę łatwo
+nie plącze włosów- bardzo ułatwia rozczesywanie, co jest dla mnie ogromnym plusem! :)
+po raz pierwszy od dawien dawna nie miałam tak lekkich włosów jak po tej masce
+jest wydajna
+cena jest zachęcająca

Minusów nie ma według mnie, ale pozostawię neutralny komentarz:
Zapach nie jest ani brzydki, ani ładny, ani ciekawy. Drugą rzeczą, jest to, że bardzo wolno schną mi po niej włosy.

Maskę oceniam 7/10. :)

W tym poście także chcę opisać szampon babuszki Agafii przeciw wypadaniu włosów. Używam tego szamponu na tyle długo, że widzę różnicę pomiędzy nim a Fitokosmetikiem z gorczycą.
Kupiłam go przy okazji używania maski drożdżowej Agafi. I w tym połączeniu te dwa produkty wypadają najlepiej.
Opakowanie bardzo mi się podoba. Ładnie wygląda i jest bardzo wygodne. Włosy przed stosowaniem tego szamponu często mi się przetłuszczały, dlatego postanowiłam zmienić pielęgnację znacząco i sięgnęłam szybciej po ten szampon. Konsystencja jest nieco zaskakująca. Szampon nie jest taki "lejący się" a bym rzekła "glutkowaty". Ma zieloną barwę, jest przeźroczysty. Jego minusem jest to, że tak słabo się pieni. Nie trzeba go dawać bardzo dużo, ale też nie za mało. Trzeba się umieć z nim obchodzić - czyli go rozcieńczyć z wodą aby zaczął się pienić. Podwójne mycie jest nieuniknione.
Plusy:
+Śliczna butelka
+skład
+wyleczył mnie z przetłuszczania :)
+włosy po nim naprawdę mi nie wypadają :)
+przyjemny zapach
+wzmacnia
+ładnie myje włosy
+świetnie działa w zestawie z maską drożdżową :)

Minusy:
-bardzo słabo się pieni
-nie jest zbyt wydajny

Kupiłam go na stronie kosmetykiorientu.pl w cenie 14 zł.
Szampon oceniam 8/10.

Z pewnością zakupię te kosmetyki jeszcze raz w przyszłości :)

2.Okiem fryzjera: Karta diagnozy.


W dzisiejszym poście poruszę kwestię karty diagnozy skóry głowy i włosów pod kątem pielęgnacji.
Karta diagnozy jest bardzo przydatna, dzięki niej możemy określić wiele rzeczy, ale o tym za chwilę.

Taką kartę możecie wypełnić same, nie jest to trudne. Jak się za nią zabrać? Włosy i skórę głowy poddajemy ocenie organoleptycznej (dotykamy włosów, skóry głowy, patrzymy na nie), poprawnej ocenie poprzez obserwację i opinię. Do tego możemy poprosić koleżankę/mamę aby sprawdziła skórę głowy i wypełniamy :) Można w taką kartę wpisać masę rzeczy: stan, kondycję, rodzaj, po zabiegi chemiczne, dotychczasową pielęgnację, kolor, długość, choroby - wszystko jest ważne. Postaram się ją napisać jak najbardziej przejrzyście.
Co daje nam taka karta? Obserwujemy swoje włosy, mamy pewien rodzaj podkładki, coś, czym możemy się sugerować układając plan pielęgnacji lub jeśli mamy w planach jakiś zabieg. W ten sposób jesteśmy w stanie sobie odpowiedzieć, czy możemy sobie pozwolić na rozjaśnianie, zmianę koloru, czy też pielęgnacja nam służy, czy należy ją zmienić.

Data:.................
1. Stan włosów:
>stopień zabrudzenia:
>częstotliwość mycia: (+przyczyny)

2.Jakość włosów:
>suche
>tłuste lśniące
>bez połysku
>lśniące (nie tłuste)
>gąbczasto-porowate
>łamliwe i kruche
>miękkie
>podatne na układanie i modelowanie
>sztywne
>twarde, szkliste


3.Gęstość:
>bardzo mocno gęste
>bardzo gęsta
>gęstość przeciętna
>rzadkie
>rzadkie z prześwitami

4.Średnica włosa:
>grube
>normalne
>cienkie

5.Przekrój poprzeczny włosa: (jeśli któraś z was by była u trychologa, warto się dowiedzieć)
>owalne
>okrągłe

6.Skręt włosa:
>gładkie
>lekko skręcone
>loki
>kędzierzawe

7. Sprężystość i elastyczność:
>bardzo dobra
>zadowalająca
>brak

8.Uszkodzenia włosa:
>mechaniczne: (jakie?)
>chemiczne: (jakie?)

10. Wypadanie włosów:
>normalne (50-100 dziennie)
>zwiększone (ponad 100 dziennie)

11.a) Długość włosów:
   b) objętość kucyka:


12.Skóra głowy:
*sucha
*rany drapane
*miejscowe łysienie
*pasożyty (wszy, gnidy)
*normalna
*zaczerwieniona
*kaszaki
*tłusta
*ośrodki łuszczycy
*grzybice
*łuskowata
*łupież

13. Zabiegi chemiczne:
-trwała ondulacja
-farbowanie:
-rozjaśnianie
-tonowane
-pasemka
-zabiegi domowe

Miałyście robioną taką kartę? :) Pozdrawiam!

wtorek, 16 sierpnia 2016

1. Hair Pilorum: Cel, akcja, pielęgnacja :)

Witam wszystkich :)
Na moim blogu spotkacie się z recenzjami kosmetyków fryzjerskich, drogeryjnych oraz naturalnych specyfików do włosów. Oprócz pielęgnacji, postaram się również poruszać tematy problematyki włosów. Jako, że moim zawodem będzie fryzjerstwo, w miarę możliwości mogę odpowiadać na wasze pytania :) Blog także jest charakterem dziennika, w którym obserwuję swoje włosy.

Zaczynamy!
Moje cele:
1. Moim celem na ten rok jest wycięcie reszty rozjaśnianych włosów. Tak, niestety w wakacje po zakończeniu gimnazjum rozjaśniłam włosy, aby mieć lepszą, bardziej wyrazistą czerwień. O jak ja się wtedy pomyliłam! Szkoda, że nie wiedziałam o innych zabiegach które po rozjaśnianiu mnie czekają. Zostało ich już niewiele :)
2. Drugim celem jest zapuszczenie włosów - dążę do ok. 70 cm. :)
3. Równie ważne jak długość, jest to, aby były zdrowe i zadbane! Jest coraz lepiej, ale muszę cały czas pracować i uważać. Końcówki nadal łamią się, chociaż już nie aż tak.
4. Zagęszczę boki!- Boki mam wyraźnie rzadsze. Przy okazji niestety są krótsze niż tył (łamią się :( )
5. Wcześniej miałam grzywkę na bok. Nastąpiła drobna zmiana- teraz mam grzywkę ściętą na prosto. Pozostałości z grzywki to takie nieestetyczne pejsy- muszę zapuścić :)

Jakie są moje włosy?
Skalp: ostatnio mam problem z przetłuszczającymi się włosami. Nie jest najgorzej, lecz muszę częściej je myć. Mam równą grzywkę, więc o wiele bardziej widać kiedy mam tłuste włosy, co bardzo nieestetycznie wygląda.
Nasada: Tu nie mam co narzekać. Zdrowe, mocne, pojawiają się baby hair :)
Długość: na długości są miękkie, zdrowe, lśniące, gładkie.
Końce: Noi tu jest problem. Końce łamią się gdzieniegdzie, czasem trafi się rozdwojona końcówka. Lecz na długości ok. 5-8 cm od końcówek jest dużo włosów odstających, które się połamały. Będę dążyć do ich wyrównania :)
Objętość kucyka wynosi 10 cm, natomiast długość włosów to 55 cm.
Zdjęcie z 1. sierpnia :)
Plan pielęgnacji na sierpień (a raczej jego resztę :) ) :
-szampon: Babuszka agafi przeciw wypadaniu (z łopianem)
-maska: kallos keratin (1x w tygodniu), be beauty trwałość koloru
-wcierka: Green pharmacy olej łopianowy z czerwoną papryczką
-olej: Olej dabur amla
-tabletki: biotebal
-płukanka: z pokrzywy

Podziękowania: Dla Pauliny, za wciągnięcie mnie w pomysł z blogiem oraz w włosomaniactwo i za pomoc! :)