niedziela, 21 sierpnia 2016

5. Naturalnie: maseczka z awokado.

Dzisiaj trochę naturalnie, bo wypróbuję trochę naturalnych składników na włosy :)|
Dokładniej, bedzie to maseczka z awokado, miodem i sokiem z aloesu. Zapraszam do czytania!

Nie wiem co mnie podkusiło, ale poprosiłam mojego faceta o zakup awokado w sklepie.
O dziwo nie zapomniał, a jakie wielkie było moje zdziwienie, kiedy faktycznie je znalazłam w torbie z zakupami :)
Uzbrojona w internet, szukałam jakiegoś fajnego przepisu z awokado na włosy.
Oczywiście nic nie znalazłam oprócz zmieszania maski z tymże owocem i nałożenie na włosy.
To nie to. Szukałam dalej. I facebook to był strzał w dziesiątkę! Poszperałam trochę na grupach włosowych i dwie
dziewczyny poddały mi swoje pomysły. Najbardziej wpadł mi pomysł z miodem i sokiem. No to sru do apteki po sok i mycie głowy!
Po umyciu włosów szamponem Agafi, zabrałam się za zrobienie cudownie naturalnej maseczki.

Owoc z awokado przedzieliłam na pół, pokroiłam go w kawałki i wrzuciłam do blendera. Do tego
dodałam 2-3 łyżki stołowe soku z aloesu firmy Eco Medica i 2 łyżeczki miodu.
 Zblendowałam całość. Liczyłam na zieloną maziaję, a wyszło mi trochę inna konsystencja, o żółto-zielono/limonkowej barwie, o zapachu gruszki. Po prostu moja maszyna się do tego średnio nadaje. W dodatku, trafiłam na mocno twardy owoc (wybierajcie te bardziej miękkie!), więc musiałam jeszcze sobie jakoś poradzić.

Widelec poszedł w ruch. Rozdrabniałam ile wlezie.  Po 15 minutach, stwierdziłam, że nic więcej z tego nie będzie i na kolejny raz muszę uzbroić się w coś mocniejszego. Poszłam nałożyć to co mi wyszło na włosy i wetrzeć trochę w skalp. Trochę było to trudne, ale dałam radę.
Zaopatrzyłam się w reklamówkę (czepek gdzieś mi zginął [*]) oraz ręcznik. Całość trzymałam co najmniej 1h. Przez ten czas towarzyszyła mi moja jaszczurka :)


Po tym czasie, poszłam zmyć to co miałam na głowie. Nie było to niemożliwe, ale postanowiłam się wspomóc maskę Mrs. Potters dla poślizgu. Po nałożeniu, od razu ją zmyłam, aby nie zagłuszyć efektu awokado. Odsączyłam włosy ręcznikiem i wspomogłam się spryskując włosy wodą aloesową (rozcieńczyłam sok z aloesu z wodą) :) Schnięcie trwało dosyć długo, więc wspomagałam się ręcznikiem z KiK'a i ręcznikami papierowymi.
Efektem takiej maseczki są nawilżone, wygładzone włosy. W OGÓLE się nie puszą! :) I wydaje mi się, że mam ich więcej!
Włosy są lekkie, a skóra głowy taka..przyjemna :) Końcówki są jeszcze trochę wilgotne.



Jestem bardzo zadowolona z efektu, nie potrafię przestać miziać włosów :)
Serdecznie polecam dla osób z puszącymi się włosami.
A już niedługo wspólna akcja z Hairventure!

8 komentarzy:

  1. Oooo dobry post. Na pewno się przyda, spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, nareszcie coś na puszące się włosy! Jutro z samego rana biegnę po produkty. Masz prześliczne włosy, a jaszczurka wymiata :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaszczurka przecudna :)) Włosy też. Bardzo lubię maskę z awokado :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Możesz mnie znaleźć na Poradach włosowych, w walce o piękne włosy, Kupię/sprzedam/wymienię włosomaniaczki, Włosy, skóra, paznokcie-rady i pytania, oraz Zapuszczę piękne i zdrowe włosy w 2016 :)

      Usuń
  5. Uwielbiam takie "bebłaniny" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno opiszę jeszcze kilka w przyszłości :)

      Usuń