poniedziałek, 26 września 2016

13. Rozdwojone włosy na długości? To dla mnie nie problem :)



Witajcie!
Wróciłam dziś ze szkoleń w Łodzi. Pracy było dużo, jestem bardzo zmęczona i nadal rozchorowana.  Jednak pokusiłam się na post. Dziś usłyszałam dużo pochlebnych opinii na temat moich włosów, jednak dla mnie nadal nie są „wystarczająco dobre”. Dlaczego? Ponieważ widzę rozdwojone końcówki na długości, połamane, lub tzw. „białe kuleczki”. I dzisiejszy post będzie właśnie o tym! :)
 
Jak się ich pozbyć nie rezygnując z długości?
Baby hair, które odrastają, z czasem również zaczynają się rozdwajać i łamać. Ogółem, nie wygląda to estetycznie, zwłaszcza, gdy przed włosomaniactwem wyglądałam jak choinka – wszystkie połamane włoski sterczały w każdą stronę. Dlatego opatentowałam nowy sposób podcinania końcówek.
Gdy pójdziemy do fryzjera podciąć końcówki- 1 cm, 3 cm, 5 cm czy 10 cm, to tak czy inaczej możemy zauważyć kilka rozdwojonych, poszarpanych kosmyków. I wtedy co? „Po co ja ścinałam włosy, skoro dalej są paskudne?”, „zapewne miała tępe nożyczki!”, „nie umie ścinać!” – albo – co gorsza, nie ścinać ich w ogóle ponieważ jakiś cudowny szampon/olejek/whatever scali nam zniszczone włosy. A to nie prawda.  Zwłaszcza, gdy zapuszczamy i chcemy jak najdłużej wytrzymać bez cięcia, często dochodzi do tego, że włosy same się skracają przez cofanie się zniszczeń. Zapominamy, jak systematyczne podcinanie jest ważne.

Jak ścinać aby nie rezygnować z długości?
Do tego będzie nam potrzebne kilka rzeczy:
-2 spinki (ja lubię żabki, ale mogą być i klipsy, a nawet z gumeczką sobie poradzicie )
-grzebień do strzyżenia
-ostre (!) najlepiej fryzjerskie nożyczki
-ręcznik- stary, lub ręcznik papierowy
-stare ubrania, herbatka, oraz serial lub muzyka :)
Żabki posłużą nam do spięcia włosów obciętych („zdrowych”) i tych do strzyżenia.  Ręcznik wykładamy sobie na kolana aby zabezpieczyć się przed ściętymi końcówkami. Siadamy wygodnie, odpalamy serial lub muzykę i zaczynamy!
Strzyżenie będziemy wykonywać na suchych włosach. Dzielimy włosy! Wybieramy sobie po prostu cienkie pasemko (ale również nie za cienkie, ok. ¼ włosów z 1 boku.). Boki są rzadsze niż tył, więc możemy sobie pozwolić na takie pasma. 

Spinamy żabką pozostałe włosy, aby nam się nie plątały. Przeczesujemy wybrany kosmyk grzebieniem. Następne przekładamy pasmo przez środkowy palec, trzymając równocześnie palcem wskazującym i serdecznym. 
 
W ten sposób, będą nam odstawać włoski na długości i widzimy ile jest zniszczonych końcówek i mamy kontrolę nad ścinaniem .
 Jedno pasmo robię kilka razy- dla dokładniejszego efektu. Zniszczone końce lubią się chować, co później możemy zauważyć.
Drugą klamerką spinamy już ścięte włosy i lecimy dalej. Gdy już przelecimy całość- nie widać że włosy  były ścinane, a są zdrowsze. I o ten oto efekt właśnie nam chodzi!
Coś jeszcze:
Ważną rzeczą jest, jakimi nożyczkami się posługujemy. Ja posiadam Fox Student i jestem z nich bardzo zadowolona. W hurtowni fryzjerskiej powinni wam również pomóc dobrać rozmiar nożyczek. Ważne też jest jak trzymać prawidłowo nożyczki. Dzięki temu lepiej będzie się nimi operowało.

Palców nie wsadzamy głęboko w oczka, a jedynie na opuszki. Zwykle takie obcinanie trochę trwa, u mnie nawet 1-2 godziny, więc należy uzbroić się w cierpliwość :) Jak się wam podoba ta metoda? Spróbujecie kiedyś? :)

2 komentarze:

  1. Już gdzieś słyszałam o tym sposobie,ale się go trochę boję,bo mogę np. Uciąć za dużo lub coś w tym rodzaju ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wręcz przeciwnie, masz kontrolę nad tym ile ucinasz :) Pamiętaj aby zawsze ucinać czubkiem nożyczek i wszystko będzie dobrze!

      Usuń