środa, 26 października 2016

19. Moje włosowe inspiracje :)

Cześć!
Jesienna chandra daje się we znaki każdemu. Nic dziwnego, zwłaszcza dla włosomaniaczek. Choć jesień jest piękna, to jednak sprawia problemy- jednego dnia pada deszcz, drugiego wychodzi słońce, co za tym idzie - włosy wypadają, raz są spuszone, raz przesuszone, a raz nijakie. Często odechciewa się nam czegokolwiek, choćby wyjścia na spacer, czy wtarcia wcierki. Jednak ja mam na to swój sposób: moje włosowe inspiracje!
Bywa nie raz tak, że nie mamy czasu albo nam się nie chce poświęcić chwili dla naszych włosów, po czym tego żałujemy gdy widzimy pęczek włosów na szczotce, rozdwojone końcówki czy suche włosy. Wtedy sięgam po parę sposobów:
  1. Wykonaj listę, na której opiszesz swoje włosowe (lub niekoniecznie) cele! - Bardzo pomocna, bo przypomina nam co tak naprawdę chcemy osiągnąć, do czego dążymy. Najlepiej powiesić ją w widocznym miejscu, a chociażby to przezwycięży zapominalstwo czy lenistwo :)
  2.  Poszukaj zdjęć, które szokują. - czy gęstością, długością, blaskiem, kolorem, wszystko czego pragniesz. Często szukamy "włosów idealnych" i albo nas motywują albo wręcz przeciwnie. Postawiłam więc sprawę z innej strony: Te zdjęcia mają mówić "TAK, TO MOŻLIWE!". Nawet jeśli długość jest przesadna, nawet jeśli to peruka- nie szkodzi, musisz uwierzyć, że wszystko jest możliwe i możesz to osiągnąć. Dlatego zdjęcia są częstą inspiracją lub włosowe metamorfozy. Wybierz zdjęcia włosów, które najbardziej Ci się podobają, podziwiaj i działaj.
  3. Szukaj historii podobnych do Twojej. Wtedy wiesz co może Ci pomóc :)
  4. Rób zdjęcia i porównania swoich włosów. Nic bardziej nie motywuje niż obserwacja własnych postępów. 
Czas na trochę zdjęć. Oto moje włosowe inspiracje:
1. Gęste i zdrowe, z pięknym połyskiem:





2. Rude, czerwone, cudowne!:








Jak wam się podobają? Jakie wy macie włosowe inspiracje i cele? :)

wtorek, 18 października 2016

18. Nowy plan pielęgnacji | Pozytywne zmiany



Hej! :-)
Ostatnio wykończyłam wiele kosmetyków w mojej miesięcznej pielęgnacji, więc pora ustalić nową.
Wykończyłam szampon Agafi, ampułki Joanna Rzepa oraz olej sesa. Oprócz tego, moje włosy w tym miesiącu bardzo cierpiały, były suche, łamliwe, ogółem – tragiczne. Wszystko przez zwykłe pomylenie oksydantu.  O tym, co wymyśliłam aby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu opowiem za chwilę.  ;)

Plan pielęgnacji:
1.       Szampon: KMS California Head Remedy, Farmona Herbal Care Czarna Rzepa
2.       Maska: Crema Capelli, RBA Rokitnikowy balsam do włosów
3.       Wcierka: Jantar + Andrea
4.       Olej: rycynowy (brak na zdjęciu)
5.       Inne: Tran


Zdecydowałam się na taką pielęgnację, ponieważ szampon KMS jest łagodny do codziennego stosowania, natomiast szampon Farmony genialnie oczyszcza! Uwielbiam ten szampon, zwłaszcza, że włosy po nim mi nie wypadają. Szampon Farmony zawiera SLS, więc jest do stosowania rzadszego. Zapewne zwróciliście uwagę na nową buteleczkę Jantaru – owszem, zawiera dozownik, który ułatwia rozprowadzenie wcierki na skórze głowy. Opiszę w oddzielnym wpisie. 


Co się stało z moimi włosami?
W aktualizacji opisywałam co się stało podczas koloryzacji (klik) dosyć zwięźle. Patrząc w lustro, byłam ogromnie zniesmaczona wyglądem moich włosów, ich kolorem, stanem i końcówkami. Z dnia na dzień stan ich się pogarszał. Nie wiedziałam już co robić, nawet sięgnęłam po hennę która się po prostu po 1 myciu wypłukała zostawiając mi przesusz na do widzenia. Byłam bliska płaczu, no bo która włosomaniaczka dopuściłaby do takiego stanu swoich włosów?
W pracy usłyszałam „Kinga, choć, będziemy malować Ci włosy.” Jak się domyślacie- byłam przerażona. Skonsultowałam się z Aleksandrą co robimy. Nie miałam wysokich wymagań – chciałam, aby moje włosy pozostały: czerwone, ale choć trochę je wypełnić pigmentem, aby nie były na tyle szorstkie jak miotła noi aby nie szaleć. Aleksandra zawsze wie co robi, oraz wie jak włosy są dla mnie ważne. Nałożono mi więc Matrix Color Sync, czyli farba bez amoniaku, koloryzacja ton w ton. Jest to „toner” z aktywatorem 2,7%. Koloryzacja jest więc łagodna, a skład ma również odżywczy, ponieważ zawiera ceramidy, które podczas koloryzacji pielęgnują włosy! Kolor został przyciemniony, jednak w słońcu nadal pozostał czerwony. 
W pewnym świetle wydaje mi się lekko fioletowy, lecz naprawdę mi się podoba – czegoś takiego nigdy nie miałam!
Niestety, przez pochmurne dni i brak dobrego aparatu i światła nie jestem w stanie uchwycić, jaki kolor jest naprawdę ani ich stan.To jedyne zdjęcie jakie posiadam. :(

Odetchnęłam z ulgą dotykając moich włosow- w końcu nie mam siana! (Olu, dziękuję!) Po koloryzacji włosy zostały podcięte o 1 cm dla odświeżenia. 








Oprócz moich włosowych zmian, zmienia się też Włosowe rozdanie. Oczywiście na pozytywnie! Powiększyłam zestaw, jaki można wygrać. Mam aż za dużo kosmetyków i staram się ograniczyć. O zmianach dowiecie się w edytowanym poście o Włosowym rozdaniu ->   -> ROZDANIE <-

czwartek, 13 października 2016

17. Substancje biologicznie czynne: witaminy cz. 1



Witajcie!
Dziś opiszę jak działają substancje biologicznie czynne, czyli witaminy, mikro i makroelementy na włosy. Jako, że to jest obszerny temat, opiszę je dosyć lakonicznie a ten post podzielę na kilka części.  

Od czego zacząć?
Przede wszystkim od badań krwi. Jeśli chcemy zacząć suplementację, warto zbadać krew- zwłaszcza, gdy coś się dzieje z naszymi włosami lub samopoczuciem. Badania morfologiczne profilaktycznie powinny być robione co pół roku – lub chociaż raz w roku. Pełna morfologia, poziom żelaza, tsh, OB. (odczyn Biernackiego), lub badanie kortyzolu (hormon stresu). Jest szereg różnych badań, które możemy wykonać, ja wypisałam te podstawowe.
Pamiętajmy, że podwyższone poziomy witamin mogą nam równie dobrze zaszkodzić, co niedobory!

Jeśli to już mamy za sobą, możemy omówić ,na co jakie witaminy:

Witamina H- Inaczej biotyna. Jej niedostatek grozi łupieżem, wczesnym siwieniem, wypadaniem oraz łamliwością włosów. Niedobór biotyny zdarza się czasami po kuracji antybiotykowej, jej nadmiar jest zwykle wydalany z moczem, więc przedawkowanie jest bardzo trudne.
Biotyna reguluje łysienie, likwiduje łojotok, zapobiega siwieniu. W surowym jajku znajduje się tzw. awidyna, która wiąże trwale biotynę i uniemożliwia twojemu organizmowi jej wykorzystanie. Aby witamina H stała się przyswajalna wystarczy, że ugotujesz jajko. ( chociaż producent Biotebalu nie zaleca spożywania jaj w okresie przyjmowania tabletek. )

Witamina F- to wspólna nazwa, która określa kwasy nienasycone tłuszczowe. Niedobory mogą powodować wypadanie, spowolniony wzrost włosów, łamliwość i rozdwajanie końcówek, brak połysku, łupież, przedwczesne siwienie. Działają regenerująco, hamują wypadanie włosów, zwiększają połysk oraz zapobiega łuszczeniu się skóry.
Witamina A-karoten, retinol. Deficyt retinolu objawia się bardzo suchymi, słabymi i łamliwymi włosami.  Dłuższe utrzymywanie się takiego stanu może doprowadzić do zahamowania wzrostu włosów oraz ich wypadania. Jej nadmiar może powodować łysienie. Witamina A warunkuje wzrost włosów, bierze udział w wytwarzaniu barwnika, ogranicza łupież, chroni przed UV i wolnymi rodnikami.

Witamina E- jest silnym przeciwutleniaczem, chroni przed powstawaniem wolnych rodników. Chroni przed rozkładaniem witaminy A. Przyspiesza tworzenie kolagenu i elastyny (budulców włosa!), poprawia ukrwienie skóry. 

Witamina C- Jest przeciwutleniaczem i chroni witaminę E przed rozpadem. Działa podobnie jak witamina E.

Witaminy z grupy B:
B1- odpowiada głównie za prawidłowe funkcje gruczołów łojowych.

B2-Niedobory powodują wypadanie. Odpowiada za prawidłowy rozwój włosów.

B3 (PP)- znacznie poprawia ukrwienie i poprawia metabolizm w cebulkach co wpływa na rozwój i procesy wzrostu włosów.

B5-kwas pantotenowy. Jest naturalnym składnikiem włosa. Nie wchłania się dobrze poprzez skórę i włosy dlatego do celów fryzjerskich stosuje się jego prowitaminę czyli pantenol. Ma duże powinowactwo z keratyną. Pantenol może głęboko wnika we włosy. Dzialanie:
-chroni włosy oraz skórę głowy przed wysuszeniem
-odbudowuje uszkodzone fragmenty włosa, dlatego jest stosowany jako środek regenerujący.
-zmniejsza rozdwajanie się końcówek
-odpowiada za elastyczność i wytrzymałość włosów
-może być stosowany w pielęgnacji każdego rodzaju włosów.

B6- Niedobory mogą powodować i nasilać łojotok (ŁZS)

Coś o witaminach…
Witaminy mogą być rozpuszczalne w…
1) wodzie: C, grupa B, H
2) w tłuszczach: A, D, E.

A tu taka mała ściąga :)

wtorek, 11 października 2016

16. Włosy: wysokoporowate, bielactwo | Recenzje: Dabur Amla Gold



Cześć!
Postanowiłam trochę poeksperymentować za zgodą mojego faceta i dzisiejszy wpis poświęcony będzie jego włosom. :)

Jestem miłośniczką długich włosów u mężczyzn i mój Jarosław takowe posiada. Są to włosy kręcone, puszące się, a porowatość jest w każdym miejscu inna. Jednym słowem – trudne, zwłaszcza, że ma lekki akcent bielactwa.  Mają tendencje do wypadania garściami (mało powiedziane), a skóra głowy również daje o sobie znaki – zaczerwienienia, rany drapane oraz figówki pojawiają się gdzieniegdzie.  Oprócz tego, często myślałam że ma łupież. 

Jego pielęgnacja nie była zbyt ciekawa – szampon h&s i…na tym koniec! Szczotka jedna z tych zwyklejszych, tańszych, sklepowych. Czesane rzadko, ponieważ mój luby wiecznie je związuje.
Tak było do tej pory – aż nie podjęłam wyzwania!

Pewnego dnia, poprosił mnie abym coś z nimi zrobiła, ponieważ wkurza go ten puch.  Zmiany zaczęliśmy od razu. Teraz jego pielęgnacja wygląda tak:
Szampon: KMS California Head Remedy
Odżywka: Matrix Oil Wonders + Isana Spulung Seiden-glanz
Olej: Dabur Amla Gold
Płukanka:  z octu jabłkowego

 Szampon sprawdza się super – dobrze oczyszcza, ale jednocześnie jest łagodny. Łupieżu brak, a skóra głowy powoli zaczyna odpoczywać. Jeśli chodzi o olej, Dabur Amla nie sprawdza się zbytnio na moich włosach. Nie robi im krzywdy, lecz szału również nie ma. Miałam w planach wymianę – to byłby chyba mój największy błąd, ponieważ świetnie się sprawdza na włosach Jarka. Zaczęły w końcu błyszczeć i się uspokoiły. Płukankę z octu stosuje raz w tygodniu – również świetnie nabłyszcza i uspokaja jego włosy.  Oprócz tego stosuje olejki dociążające na końcówki. A oto efekty!

 Oprócz tego, wymieniłam mu szczotkę. Bardzo mu się spodobała moja Khaja, więc dostał w prezencie szczotkę z naturalnego włosia.

Jest jedno ale. Jak wspomniałam, Jarosław ma przypadek bielactwa. Po prawej stronie, posiada siwe pasemko, (na szerokość ok. 2-3 cm a długość ok. 5) a skóra głowy w tym miejscu również jest inna, w dodatku srebrna, co za tym idzie – nie jest odporna na promienie UV. Te włosy zachowują się zupełnie inaczej oraz włosy wokół tego pasemka.  Olej zadziałał w tym miejscu minimalnie.  Z tymi włosami jest największy problem, ponieważ nic na nie nie działa. Będziemy jednak próbować.
Próbuję wydobyć też z włosów skręt, przy pomocy produktu KMS California Curl up.  Jest to loton, który wmasowuje się we włosy. Jest bardzo wydajny i ładnie podkreśla skręt.

Jeszcze trochę i będę mogła pozazdrościć mu włosów! :)
Zapraszam na włosowe rozdanie! (klik)

środa, 5 października 2016

15. Recenzje: Włosy przestały rosnąć? Biotebal!



Cześć wam! :)
Pochmurna pogoda, ciągle deszcz, deszcz, deszcz i zimno :( . W dodatku mam sporo nauki! Oczywiście o włosach ;) Siedzenie 10 godzin dziennie przyprawia mnie już o ból tyłka i senność – mam nadzieję, że to przez pogodę!  Właśnie piję herbatę z miodem i cytryną, wygrzewając się pod kocem. Przypomniałam sobie, że miałam wam napisać o mojej zakończonej kuracji Biotebalem!

Dużo słyszałam o Biotebalu, jednak nigdy nie dostałam „kopa” aby go spróbować. Zaczęło się to tak, że byłam baaaardzo zdeterminowana, aby przyspieszyć porost po ogromnym ścięciu (20 cm). Chciałam, aby moje włosy znów były długie i to w szybkim tempie. Po 3-4 miesiącach od ścięcia, zmierzyłam kolejny raz swoje włosy – ten sam wynik, co miesiąc temu. Moje włosy się zbuntowały i w miesiąc nie urosły ani centymetra. Po odroście też nie mogłam niczego stwierdzić bo…go nie było. Stwierdziłam, że może moje końce się kruszą (co było niemożliwe), więc postanowiłam je podciąć. Jednak kolejny miesiąc i dalej nic. Odrostu nie ma. Moje włosy nie chciały rosnąć – to była dla mnie nowość. Pod koniec maja miałam kursy, więc miałam okazję z kimś na ten temat porozmawiać.
 
Przy możliwej okazji, złapałam nauczycielkę – jak się i potem okazało, świetny fryzjer-fachowiec :) Opisałam mój problem – moje włosy nie rosną od 2-3 miesięcy, nie ma odrostu, końce są zdrowe. Może to przez tabletki antykoncepcyjne? Spadł mi poziom witamin? Hipokaliemia? Wtedy nauczycielka doradziła mi właśnie biotebal. Uzyskałam odpowiedzi na tonę pytań, poszłam do apteki, kupiłam i trzymałam się planu. 


Opakowanie zawiera 30 tabletek, czyli starcza na miesiąc. Cena to jakieś 20-30 zł za opakowanie. Tabletki brałam regularnie, 1 dziennie z rana. Na ulotce doczytałam się, że nie powinno się jeść  jajek, ponieważ hamuje to proces wchłaniania biotyny. Faktycznie, coś w tym jest, ponieważ przez 1 miesiąc nie byłam tego świadoma, bo nie przeczytałam ulotki. Dopiero po 2 opakowaniu postanowiłam sięgnąć po ulotkę.
Po zjedzeniu 1 opakowania zrobiłam tydzień przerwy i zaczęłam następne pudełko.  Wtedy nastąpił bum. Włosy faktycznie się poprawiły – przestały wypadać, jakby się wzmocniły i zaczęły rosnąć :D Wszystko co usłyszałam od mojej nauczycielki się potwierdziło (bardzo Pani dziękuję!).  Podczas 3 opakowania efekty były najlepsze.

Efekty:
-Na efekty trzeba zaczekać. U mnie pojawiły się w trakcie 2 opakowania. Włosy mi nie wypadały, zaczęły rosnąć 2 cm na miesiąc, baby hair nie zauważyłam.  Paznokcie zaczęły również rosnąć w szybszym tempie. Jednak moja praca nie pozwala mi zachować paznokci w dobrej kondycji przez ciągłą pracę w wodzie – mycie klientkom głowy x razy dziennie bardzo wpływa na stan paznokci.  
Jestem już 1-2 miesiące po kuracji i niestety dopadło mnie jesienne wypadanie, więc efekt moim zdaniem nie jest na długo. Podczas mycia, włosy zostawały mi między palcami, co mnie po prostu przeraziło! Producent zaleca, aby kuracja trwała 3 miesiące i po 3-6 miesiącach wznowić kurację.
Czy wrócę do Biotebalu? Nie wiem, ze względu na cenę. Jeśli problemem jest – tak jak w moim przypadku bunt włosów i brak porostu, moim zdaniem naprawdę warto spróbować. Noi na wypadanie – u mnie na to złożyło się też przesilenie jesienne, więc to może być powodem.
Biotebal bardzo mi pomógł.  A jak się sprawdził u was? :)