wtorek, 18 października 2016

18. Nowy plan pielęgnacji | Pozytywne zmiany



Hej! :-)
Ostatnio wykończyłam wiele kosmetyków w mojej miesięcznej pielęgnacji, więc pora ustalić nową.
Wykończyłam szampon Agafi, ampułki Joanna Rzepa oraz olej sesa. Oprócz tego, moje włosy w tym miesiącu bardzo cierpiały, były suche, łamliwe, ogółem – tragiczne. Wszystko przez zwykłe pomylenie oksydantu.  O tym, co wymyśliłam aby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu opowiem za chwilę.  ;)

Plan pielęgnacji:
1.       Szampon: KMS California Head Remedy, Farmona Herbal Care Czarna Rzepa
2.       Maska: Crema Capelli, RBA Rokitnikowy balsam do włosów
3.       Wcierka: Jantar + Andrea
4.       Olej: rycynowy (brak na zdjęciu)
5.       Inne: Tran


Zdecydowałam się na taką pielęgnację, ponieważ szampon KMS jest łagodny do codziennego stosowania, natomiast szampon Farmony genialnie oczyszcza! Uwielbiam ten szampon, zwłaszcza, że włosy po nim mi nie wypadają. Szampon Farmony zawiera SLS, więc jest do stosowania rzadszego. Zapewne zwróciliście uwagę na nową buteleczkę Jantaru – owszem, zawiera dozownik, który ułatwia rozprowadzenie wcierki na skórze głowy. Opiszę w oddzielnym wpisie. 


Co się stało z moimi włosami?
W aktualizacji opisywałam co się stało podczas koloryzacji (klik) dosyć zwięźle. Patrząc w lustro, byłam ogromnie zniesmaczona wyglądem moich włosów, ich kolorem, stanem i końcówkami. Z dnia na dzień stan ich się pogarszał. Nie wiedziałam już co robić, nawet sięgnęłam po hennę która się po prostu po 1 myciu wypłukała zostawiając mi przesusz na do widzenia. Byłam bliska płaczu, no bo która włosomaniaczka dopuściłaby do takiego stanu swoich włosów?
W pracy usłyszałam „Kinga, choć, będziemy malować Ci włosy.” Jak się domyślacie- byłam przerażona. Skonsultowałam się z Aleksandrą co robimy. Nie miałam wysokich wymagań – chciałam, aby moje włosy pozostały: czerwone, ale choć trochę je wypełnić pigmentem, aby nie były na tyle szorstkie jak miotła noi aby nie szaleć. Aleksandra zawsze wie co robi, oraz wie jak włosy są dla mnie ważne. Nałożono mi więc Matrix Color Sync, czyli farba bez amoniaku, koloryzacja ton w ton. Jest to „toner” z aktywatorem 2,7%. Koloryzacja jest więc łagodna, a skład ma również odżywczy, ponieważ zawiera ceramidy, które podczas koloryzacji pielęgnują włosy! Kolor został przyciemniony, jednak w słońcu nadal pozostał czerwony. 
W pewnym świetle wydaje mi się lekko fioletowy, lecz naprawdę mi się podoba – czegoś takiego nigdy nie miałam!
Niestety, przez pochmurne dni i brak dobrego aparatu i światła nie jestem w stanie uchwycić, jaki kolor jest naprawdę ani ich stan.To jedyne zdjęcie jakie posiadam. :(

Odetchnęłam z ulgą dotykając moich włosow- w końcu nie mam siana! (Olu, dziękuję!) Po koloryzacji włosy zostały podcięte o 1 cm dla odświeżenia. 








Oprócz moich włosowych zmian, zmienia się też Włosowe rozdanie. Oczywiście na pozytywnie! Powiększyłam zestaw, jaki można wygrać. Mam aż za dużo kosmetyków i staram się ograniczyć. O zmianach dowiecie się w edytowanym poście o Włosowym rozdaniu ->   -> ROZDANIE <-

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz