piątek, 11 listopada 2016

22. Aktualizacja włosowa, efekty | Wyniki rozdania



Cześć!
Znów czas na włosową aktualizację. Trochę niestety spóźniona przez nadmiar pracy :)W tym miesiącu postawiłam na intensywną pielęgnację przez zniszczenia, moim zdaniem się opłaciło, co zaraz wam udowodnię. Jeśli chodzi o przyrost, to nic mi nie urosło, a nawet jeśli, to ten 1 cm został ścięty.   
Aktualnie moje włosy mają 50 cm długości.
Plan pielęgnacji zostaje taki jaki jest, ponieważ mi służy, został trochę wzbogacony o nowe oleje oraz o nową wcierkę, o której coś zaraz wam powiem!
Plan pielęgnacji na listopad/grudzień:

1.       Szampon: Farmona Czarna rzepa i KMS California Head Remedy

2.      Maska: Crema Capelli

3.      Emulgacja oleju: Kallos Blueberry, RBA Rokitnikowy balsam

4.      Wcierka: Kaminomoto

5.       Oleje: Z orzechów włoskich, z nasion sezamu

6.      Inne: Tran
Moje włosy po wcierce Jantar zaczęły drastycznie wypadać, więc bardzo mi zależy na zagęszczeniu, oraz przyspieszeniu porostu. Dodatkowym minusem jest również to, że muszę je prawie codziennie myć. Jestem bardzo ciekawa jak Kaminomoto sprawdzi się na mojej skórze głowy. Oto jak moje włosy wyglądają teraz:
 Dzięki zmianie pielęgnacji, udało mi się osiągnąć super efekty, z których jestem bardzo zadowolona :)


  

Okej! Czas na wyniki pierwszego włosowego rozdania! Osobą, która wygrywa olej sesa, maski, szampon i henny jest…
 Emilia z www.erhair.blogspot.com/ ! Gratuluję, już ślę do Ciebie maila :)

sobota, 5 listopada 2016

21. Recenzje: Olej sesa!



Witajcie!
Nadszedł czas na podsumowanie akcji sesa! Opiszę efekty dwóch kuracji.

Co to jest olej Sesa?
Jest to ajurwedyjski olejek przeznaczony do włosów i skóry głowy.  Jest w stanie wspomóc osoby które mają problemy z włosami i skórą głowy, ponieważ bogaty w 18 ekstraktów z ziół, 5 olei i mleko jest w stanie załagodzić bądź zniwelować problemy na każdej płaszczyźnie (chyba że coś jest nie tak od wewnątrz!).
  
Skład:   

  • Eclipta Alba (Bhringaraj),

  • Trifala 3% w/v,
  • Brahmi (Saraswathi) (Centella asiatica) 1% w/v,
  • Chameli Pan(Chetika) (Jasminum officinale) 1% w/v,
  • Chanothi (Krishnala) (Abrus precatorius) 0.5% w/v,
  • Dhaturo(Mahamohi) (Datura metel) 2% w/v,
  • Elaychi (Sukshma) (Elettaria cardamomum) 0.5% w/v,
  • Gali pan (kalkeshi) (Indigofera tinctoria) 1.% w/v,
  • Indravama (Gavakshi) (Citrullus colocynthis) 1.% w/v,
  • Jatamansi (Tapasvini) (Nardostachys jatamansi) 0.5% w/v,
  • Karanj Beej (Chirbilvak) (pongamia glabra) 0.5% w/v,
  • Neem Beej (paribhadra) (Azadirachta Indica) 0.5% w/v,
  • Mahendi Pan (Henna) (Lawsonia alba) 0.5% w/v,
  • Mandur (Sinhan) (Ferri peroxi dumrubrum) 4% w/v,
  • Rasvanthi (Rasgarbh) (Berberis aristala) 0.5% w/v,
  • Akkal kara (Anacyclus pyrethrum) 0.5% w/v,
  • Vaj (Jatila) (Aconus Calamus) 0.5% w/v,
  • Yashti Madhu (Mulethi) (Glycyrrhiza glabra) 0.5 % w/v,
  • Milk (Dugdha) 10% v/v,
  • Wheat Germ Oil (Triticum aestivum) 1%,
  • Lemon Oil (Citrus medica) 1% Bogate źródło witaminy C i antyoksydantów,
  • Nilibhrungandi Oil 8%,
  • Til Oil (Sesamum indicum) 25%,
  • Sugandhit Dravya 2%,
  • Colour : Quinazarine Green SS

Pierwszy raz użyłam sesy w czerwcu, kiedy włosy nie chciały mi zbytnio rosnąć oraz stały się bez życia. 1 użycie było na skalp na umyte włosy i pozostawiony na noc. Z rana umyłam włosy jak zawsze. Drugi raz zastosowałam na skalp i końce. Efektem były bardzo miękkie końcówki, więc za 3 razem położyłam ten olej na całe włosy i skalp. Rozczesałam włosy i zostawiłam na kilka godzin. Umyłam włosy jeszcze tego samego dnia i na następny dzień byłam wręcz zdumiona efektem!
Włosy pięknie się błyszczały, były miękkie i wygładzone. Żaden olej nie zrobił mi takiego cuda! Oto efekty już po 1 zastosowaniu w czerwcu:

Przed:
Po:


Zaczęłam więc regularnie i śmiało olejować włosy tymże olejkiem. 90 ml starczyło mi śmiało na 2 miesiące, jak nie dłużej. Włosy były w coraz lepszej kondycji. Jednak sesa w końcu mi się kończyła więc od razu szybko zamówiłam następną. Tym razem – 180 ml! Olejek możecie zakupić na tej stronie: [KLIK]
Trochę przesadziłam, ale nie mogłam się wręcz oprzeć, bo działa świetnie. Niedawno skończyłam buteleczkę (dlatego post pojawił się dopiero teraz, akcja się przeciągnęła przez wydajność tego oleju :)) , więc mogę z czystym sumieniem opisać efekty:
+przyspieszony porost – u mnie śmiało wynosił +2 cm na miesiąc!
+idealne wygładzenie włosów
+super blask
+włosy są wyraźnie zdrowsze
+nie obciąża
+pojawiło się troszeczkę baby hair
+włosy nie wypadają
Inne plusy:
+przyjemny zapach
+łatwo się zmywa
+bardzo wydajny
+świetny skład
Jak używać?
Przed użyciem olejku myłam raz włosy szamponem, czasem na chwilę nałożyłam maskę (taki mój patent- włosy dostają poślizgu i łatwiej zmyć olej) po czym od razu ją zmywałam. Po odsączeniu włosów, pozostawiałam na chwilę aby były wilgotne i nakładałam olej na 2 godziny a czasem na całą noc na skalp i całe włosy. Po tym czasie, spłukiwałam 2-3 minuty włosy wodą, odciskałam i nakładałam maskę (dokładniej Mrs. Potters aloesową) na 5-10 minut. Po tym czasie spłukiwałam, myłam szamponem skalp.

Moja opinia: Olejek będzie NAJLEPSZY dla włosów zdrowych, choć farbowanych.  Na pewno sprawdzi się na włosach niskoporowatych oraz średnioporowatych. Kiedy odhodowałam swoje włosy i farbowałam raz na jakiś czas, olej sprawdzał się bardzo dobrze. Jednak, jak wspominałam w aktualizacji, moje włosy zostały rozjaśnione przez zbyt wysoki oksydant. W tym momencie, olej sesa już nie działa tak dobrze na moje włosy, ponieważ zmieniła się ich struktura i porowatość poszła w górę. Jednak jako wcierka nadal bardzo dobrze się spisuje. Na pewno do tego oleju kiedyś wrócę. 
 
 Jak wam się podobają efekty? :) Olejek sesa można było wygrać w konkursie, już niedługo ogłoszę zwycięzcę!

piątek, 4 listopada 2016

20. Moja przemiana z Jantar.



Hej!
Jako, że zgłosiłam się do konkursu „Moja przemiana z Jantar”, ten wpis będzie poświęcony właśnie dla tego produktu!

Jantaru używałam już wcześniej, więc znam jego działanie.  To klasyk wśród włosomaniaczek – każda musiała choć raz go przetestować! Kupiłam go kiedyś nawet szefowej na święta. Jako właścicielka salonu fryzjerskiego, była zachwycona szybszym porostem oraz zagęszczeniem włosów. Teraz poleca go klientkom o rzadkich włosach. 

Pierwszy raz zakupiłam Jantar aby przyspieszył mi porost. I rzeczywiście tak było. Jednak nie spodziewałam się pewnej rzeczy: masy baby hair.
 Jantar wypróbowałam też na Jarku! Jak pamiętacie, we wpisie poświęconym dla jego włosów (wpis nr  16) napisałam, że jego skóra głowy zmaga się z wieloma problemami, a same jego włosy w bardzo dużym stopniu wypadają.  Zaczęłam więc wcierać Jantar ze względu na bogaty w witaminy skład. Już w połowie butelki zauważyliśmy, że Jantar ograniczył wypadanie o 50% a skóra głowy stała się bardziej świeża. Na figówki również wpłynęło to pozytywnie. 

Jest jedno ale…
Nie raz i nie dwa stosowałam już Jantar, aby zagęścić włosy. Tym razem, moje włosy zareagowały zupełnie inaczej. Pod koniec 2 tygodnia moje włosy zaczęły wypadać garściami, skóra głowy była tłusta już na drugi dzień, przyrostu nie widać. Jantaru niestety nie skończyłam. Dlaczego? Nie mam zielonego pojęcia. Zmieniałam metody wcierania, sposoby aplikacji, niestety nic nie znalazłam. Problem musi leżeć gdzieś indziej.  
Nie mniej jednak, dla wielu osób pomógł i zachęcam do spróbowania. Jak u was spisał się Jantar? :)