środa, 1 marca 2017

33. Aktualizacja: Plany i przemyślenia wiosenne

Hej!
Dziś nie tylko o planach na wiosnę, ale również trochę przemyśleń. Ale zacznijmy od początku. Jeśli chodzi o moje nie palenie - nadal nie dotknęłam papierosa i jestem z tego bardzo dumna! Bardzo mi to służy i nawet mnie do tego nie ciągnie. Co do diety - ostatnio miałam chętkę na dużo słodkości i niezbyt zdrowe rzeczy. Muszę to poprawić, aby nie zniszczyć tego, co już zbudowałam. Zaczynam się powoli martwić o wiosenne wypadanie. Moje włosy już i tak znacznie się przerzedziły - trzymam kciuki za Vitapil - już pierwszy miesiąc za mną!

Plan pielęgnacji na marzec:
1. Szampon: Sadza Soap
2. Odżywki: Organic Shop Jaśmin i jojoba, Dr. Sante maska keratyna, arginina i kolagen
3.Wcierka: maść końska Herbamedicus, lotion Vitapil
4. Olej: Z nasion bawełny, Loton oil therapy macadamia & avocado
5. Zabezpieczanie: Moroccanoil
6. Wewnętrznie: Vitapil, sok z aloesu

Wydaje się dużo - dlatego, że część już mam pozaczynanych kosmetyków, a niektóre sięgają już połowy. Bardzo często olejuję, więc wszystko zejdzie mi - tak sądzę - w połowie miesiąca. No na pewno oleje i maski! :)
Najprawdopodobniej będę też robiła płukanki z ziół - od pokrzywy, skrzypu, melisy, po siemię lniane, kwiat lipy i inne. Muszę zużyć "stare" zioła i zrobić miejsce na "nowe" :) Jak znam życie, będzie to tak nieregularne, że efekty będą znikome, ale chociaż zioła się nie zmarnują :)

Jeśli chodzi o moje przemyślenia...
Mój kucyk bardzo zmarniał - niestety 3 cm z obwodu przepadło. Oprócz tego, włosy, które zostały ścięte rok temu (20 cm poszło za jednym razem) - również poszło na marne. Wróciły białe kulki na końcach, mnóstwo rozdwojeń i przerzedzone końcówki. Jestem na to wyczulona i bardzo tego nie lubię. Cóż, wina farbowania - słabsze oksydanty, delikatniejsze, droższe farby również nie pomagają. Farbuję swoje włosy już 5 lat na czerwono - w międzyczasie przeszły rozjaśnianie, pigmentację, oraz rozjaśnianie oksydantami. Pora coś z tym zrobić. Z jednej strony kocham piękne, wyraziste czerwienie, ale takie kolory mogę osiągnąć tylko i wyłącznie przy farbach chemicznych. Mój naturalny kolor jest pomiędzy czarnym a bardzo bardzo ciemnym brązem, więc henna w tym kolorze mi nada tylko i wyłącznie czerwoną poświatę. Biorę również pod uwagę zapuszczanie naturalnych włosów. Z drugiej strony - nie pamiętam nawet jakbym wyglądała w ciemnych kolorach, noi do tego mam już siwe włosy. Szukam też alternatywnych rozwiązań - ostatnio wpadły mi informacje na temat mieszanin ziołowych do farbowania - jednak zamówienie tego jest bardzo nieekonomiczne i bardzo trudne do ściągnięcia.
Bardzo mnie martwi jednak to, że jeśli bym farbowała włosy mieszankami ziołowymi lub henną, po jakimś czasie zafarbuję większy odrost - a on będzie bardzo się odznaczał od reszty włosów - noi właśnie, jak zmienić kolor? A gdybym zafarbowała henną z indygo? I jednak by mi się nie podobał kolor? Do rozwiązania problemu jeszcze długa droga...

Kolejną sprawą jest plan zagęszczania oraz długie eksperymentowanie. Bardzo dużo czytałam na temat pielęgnacji ajurwedyjskiej w ostatnim czasie. Powoli kompletuję informacje, jakie zioła, oleje, produkty oraz dieta by była najodpowiedniejsza dla moich włosów. Kiedy wszystko uporządkuję, wykończę swoje zapasy i będę miała możliwości, chciałabym wypróbować tę opcję.

Niestety post o Moroccanoil się nie pojawi zbyt szybko - laptop jest w naprawie, a na nim posiadam wszystkie zdjęcia składów i innych rzeczy. Cierpliwości :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz