poniedziałek, 4 września 2017

50. Aktualizacja na sierpień, nowości wrześniowe :)

Już koniec wakacji, a co za tym idzie, czas na włosową aktualizację. Pora się rozliczyć z systematyczności oraz jej braku ;) Ten miesiąc był kompletnie słaby jeśli chodzi o systematyczność z piciem pokrzywy chociażby, czy z wcierkami - bo takowej w tym miesiącu nawet już nie było. Generalnie jestem dumna z systematyczności olejowania - tutaj absolutne brawa, bo z tego się wywiązałam.
Moje włosy po lecie nie ucierpiały - nie ma przesuszu, puchu, plątania, nic :) Jedynie końce były do ścięcia - dziś byłam na pierwszym cięciu maszynką w innym salonie. Zgodnie z moją wolą, zeszły 2 cm, tak jak prosiłam :) Nie byłam zadowolona z całości usługi (szarpanie włosów szczotką, wydrapanie i wyciąganie za włosy podczas mycia, aż do tej pory czuję skalp, noi oczywiście trochę głupot od tej pani również usłyszałam ;) Taki krypto klient ;) ), mogę pochwalić tylko cięcie, ponieważ było zgodne z moimi oczekiwaniami. Dlaczego nie w salonie, w którym pracuję? Ponieważ umowę mam do 7 września i nasza współpraca już się kończy. Zdenerwował mnie fakt, że jedna z klientek nie zgłosiła faktu o uczuleniu na farbę, choć o tym wiedziała i szefowa i ona sama - mnie nikt nie poinformował, a wręcz byłam uspokajana, że nic się nie stanie. Takie rzeczy są dla mnie niewytłumaczalne. Przez różnorodność negatywnych sytuacji postanowiłam, że ta współpraca nie jest korzystna.
Dostałam ofertę pracy w sklepie zielarskim (to moje marzenie, trzymajcie kciuki ;)). Uprzedzając pytania - nie, nie kończę pracy w zawodzie, spokojnie. Bardziej to jest "przerwa" na dokształcanie się oraz pewien rodzaj odskoczni. Potrzebuję też więcej czasu, praca od 8 do 20 zabiera mi czas na dosłownie wszystko, od dawna nie mam czasu na pójście chociażby do lekarza czy dentysty. Ten czas zamierzam poświęcić na zebranie swojego organizmu do kupy oraz szkolenia i naukę. Obrałam nowy cel, który jest bardzo trudny w realizacji, ale mam nadzieję, że podołam i uda mi się go zrealizować. :)
W tym miesiącu moje włosy dostały humektantowego kopa, troszkę więcej protein niż zwykle, o emolientach nie wspominając ;) Zadbałam też o skórę głowy - zewnętrznie pielęgnacyjny kop! Olejowałam Kesh Kanti Oil skalp i długość, jako podkład stosowałam najczęściej wodę różaną (nie idzie jej wykorzystać, naprawdę..), w sierpniu przewinęło się również kilka Biowaxów - bambus& olej awokado, biowax do włosów farbowanych, biowax do włosów ciemnych. Żałuję tylko, że są tak mało wydajne :(
Wewnętrznie niestety nie było tak dobrze. Jest nad czym pracować.
W tym miesiącu wydenkowałam sporo produktów, oraz sporo dokupiłam! Już wydenkowane są oba Petal Freshe z granatem, oraz Petal Fresh z oliwą, trzy biowaxy poszły wraz z Kallosem Color, Kesh Kanti oil również zszedł cały :) Oprócz upolowanych kosmetyków na Woodstocku (do zobaczenia TU ), byłam też w Warszawie u Agnieszki na zakupach, oraz na promo w Rossmannie (wpis Człowiek-promocja ;) ), do tego zamówiłam na stronie Magicznych Indii 1 kg Vatiki z czarnuszką (za 19 zł/1 kg!!) oraz olej Sesa 180 ml. Lepiej być nie może :D
We wrześniu będę testować prawie same nowości:
1. Szampon: Fitokosmetik na bazie białej glinki
2. Maski:  Isana oil care, O'herbale-z lnem oraz z tatarakiem JUŻ na denku (są mega niewydajne)
3. Wcierka: przerwa do 11.09
4. Olej: Khadi Herbal Hair oil with Bhringraj & Buransh
5. Na skalp:  Cerkogel 10%
6. Półprodukty, dodatki: gliceryna, keratyna, woda różana
Długość niewiele się różni od ostatniej aktualizacji - taki efekt braku wcierek. Dodaję zdjęcia sprzed wizyty u fryzjera (kilka dni przed) oraz z dzisiejszego dnia, już po. Odrost mam minimalny (nawet nie 0,5 cm). Jedyne co wcierałam w sierpniu to Kesh Kanti oraz Cerkogel. Już niedługo będę też odlewać swój olej do skalpu diy, ale jemu poświęcę oddzielny wpis, gdy go zleję, zakonserwuję oraz zacznę wcierać. Nie mogę się doczekać! Mam również pewien plan-eksperyment na pielęgnację gdy tylko wykończę parę produktów. Ale o tym jeszcze za wcześnie aby mówić ;) Za niedługo kolejna niespodzianka, zerkajcie co jakiś czas, bo jeszcze nie znam dnia ani godziny, kiedy będe mogła ujawnić szczegóły :)

Teraz pora na kilka zdjęć. Trafiłam akurat w świetny moment, good hair day :) Niestety zdjęcia robione bardzo późno- długo pracuję i brak mi możliwości.
(sprzed kilku dni, przed fryzjerem)


(z dnia 4-09, po fryzjerze)
 Długość wynosi 56 cm (podcięte 2 cm, według życzenia :))
Są zupełnie inne w dotyku, końcówki takie gęste, tak jak lubię. Podcięcie maszynką było genialnym pomysłem, bardzo polecam :) Jestem ciekawa ile czasu efekt się utrzyma.
Przerwę od wcierek robię dlatego, że chcę uzyskać bardzo wiarygodny efekt kolejnej, którą już niebawem zacznę testować.
Przypominam o rozdaniu!  Zostały 2 tygodnie! -> ROZDANIE <-

6 komentarzy:

  1. Koniecznie muszę spróbować cięcia maszynką :) a włosy genialne! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, naprawdę! Tylko traf na dobrego fryzjera. Dziękuję! :)

      Usuń
  2. I Ty mi mówisz że masz mało włosów... :'(

    OdpowiedzUsuń
  3. A cięcie maszynką robiłam sama koleżance spalonej prostownicą! Efekt natychmiastowy, chociaż ścinałyśmy po 2 cm co 3 tygodnie xD Można się przyzwyczaić do tego brzęczka (wcześniej strzygłam tatę i chłopaka) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo zależy od maszynki. Pracuje na dwóch różnych i szczerze to i jedną i drugą inaczej się pracuje :) Spaliłaś koleżankę prostownicą? XDD Sory musiałam <3

      Usuń
  4. GRATULACJE Z OKAZJI TRAFIENIA 6 W LOTTO!!!!!!!!!!!!!!1 <3

    OdpowiedzUsuń